Pasja łowiecka

 

   Myśliwy, to osoba najczęściej postrzegana, jako mężczyzna ubrany w zielony strój, koniecznie w kapeluszu z zatkniętym w nim piórkiem, ze strzelbą na ramieniu, który zajeżdża do lasu drogim samochodem i strzela do wszystkich napotkanych tam zwierząt. Taki mit myśliwego kreowany jest wśród naszego społeczeństwa. Tymczasem myśliwy to najczęściej człowiek z pasją, z zamiłowaniem oddający się temu co robi. Piszę najczęściej, gdyż niestety niewielka część naszej społeczności swoim zachowaniem stwarza taki właśnie obraz myśliwego.

 

   Tymczasem prawda jest zupełnie inna. Wie o tym każdy miłośnik, nieważne czy to polowania, wędkowania, czy jazdy konnej. Ludzie posiadający jakieś hobby, oddają się swojemu zamiłowaniu bez reszty, często przedkładając pasję ponad sprawy zawodowe i rodzinne. I tacy również są prawdziwi myśliwi, którzy bez względu na pogodę, ciekawy mecz w telewizji, czy inne atrakcje, wyruszają do kniei. Wyruszają ze strzelbą, ale zdecydowana większość czasu spędzona w lesie czy w polu to nie strzelanie, ale przede wszystkim kontakt z naturą. Jak wytłumaczyć, że po kilkugodzinnym przebywaniu na ambonie, bez jednego oddanego strzału, myśliwy wraca z polowania szczęśliwy?

 

   To jest właśnie pasja. Myśliwi, tak jak każda inna grupa społeczna często spotykają się, aby wspólnie oddawać się swojemu hobby. Na polowaniu nie ma znaczenia czy ktoś jest prawnikiem, lekarzem, mechanikiem, ukończył studia czy tylko szkołę zawodową. Takie sprawy myśliwi pozostawiają za sobą. W łowisku wszyscy są jedną Bracią Łowiecką. I co ciekawe, coraz częściej wśród Braci Łowieckiej swoją obecność zaznaczają tzw. Diany, czyli płeć piękna zarażona tą samą pasją co mężczyźni.

 

   Brać Łowiecka, o czym wie niewielka część społeczeństwa, wyróżnia się zdecydowanie pośród innych grup społecznych skupionych wokół jakiegoś hobby. Polowanie towarzyszyło człowiekowi od zawsze, dlatego zamiłowanie do łowiectwa jest w niektórych z nas zakodowane w genach. Pasji łowieckiej nie można się nauczyć. Prawdziwy myśliwy to człowiek, który od dziecka wie, że jakaś wewnętrzna siła „ciągnie” go do kontaktu z naturą. To jest silniejsze od nas i narasta wraz z wiekiem.

 

   Łowiectwo to nie tylko polowanie, ale także kultywowane od wieków tradycje i zwyczaje. Ten element nie jest jednak odpowiednio przekazywany społeczeństwu, przez co postrzegany przez innych obraz kultury myśliwskiej, jest nieprawdziwy. Tradycje, zwyczaje, obrzędy, które składają się na ceremoniał łowiecki, towarzyszą myśliwym od chwili wyjścia na polowanie i wcale nie kończą się wraz z jego końcem.Pewne zachowania towarzyszą nie tylko na polowaniu indywidualnym, czy zbiorowym, ale również na spotkaniach w większym gronie, biesiadach i imprezach okolicznościowych.

 

   Znaczna część tradycji kultywowana jest podczas polowań i odbywa się najczęściej w kniei, dlatego nie ma takiego odzewu medialnego jak zwyczaje i tradycje innych grup społecznych. Zbyt mało prezentowane na zewnątrz jest to, co w łowiectwie jest niezwykle ważne, czyli właśnie te zwyczaje i obrzędy. Każdy z nas spotkał się z obrzędami religijnymi, ale mało kto uczestniczył w takich obrzędach w lesie. Organizowane są one w pobliżu kapliczek ku czci św. Huberta lub na łowiskach.

Elementy tradycji łowieckiej, dla ujednolicenia ich stosowania przestrzegania, opracowane zostały, jako Zbiór zasad etyki, tradycji i zwyczajów łowieckich. Opisano tam najważniejsze zwyczaje, obrzędy oraz ceremoniał łowiecki, czyli sposób zachowania się podczas wszystkich obrzędów. Nie sposób jednak przedstawić i wyjaśnić ich wszystkich. Na ten temat opracowanych zostało kilka ciekawych wydawnictw. Zainteresowanych tą tematyką czytelników zachęcam do poszukiwania ich na półkach księgarskich.

 

   W ramach tego, z konieczności ograniczonego opisu, przedstawię najważniejsze obrzędy i zwyczaje łowieckie. Już wstępując w szeregi Braci Łowieckiej, spotykamy się z ceremoniałem ślubowania adepta na myśliwego. Obrzęd ślubowania odbywa się podczas uroczystości łowieckich, w których uczestniczą wszyscy członkowie koła, np. w czasie polowania hubertowskiego, wigilijnego lub noworocznego. Chodzi głównie o to, aby panujący nastrój gwarantował, że ta chwila pozostanie długo w pamięci składającego ślubowanie adepta.

 

   Podczas polowania zbiorowego przestrzegany jest ceremoniał odprawy myśliwych, czyli początkowa część polowania, podczas której następuje przywitanie myśliwych z łowiskiem, gośćmi, naganiaczami i pomocnikami. Odprawa zawsze ma uroczysty charakter. Odgrywany jest wówczas sygnał Zbiórka myśliwych. Myśliwi ustawiają się w szeregu, na przeciwko naganiaczy. Prowadzący polowanie informuje o gatunku i ilości zwierzyny zaplanowanej do odstrzału, omawia sygnały, zasady bezpieczeństwa, sposób organizacji, przemieszczania się w terenie oraz miejsca zbiórki. Potem następuje losowanie kończy odtrąbienie sygnału Apel na łowy.

 

   Już podczas odprawy można zauważyć jak silnie przestrzegane są w tej grupie tradycje i zwyczaje. Nikt z myśliwych nie przystąpi do odprawy nie posiadając właściwego stroju. Z szacunkiem traktuje się naganiaczy, pomocników, a także psy, które biorą udział w łowach. Nie do pomyślenia jest, aby pies zabrany na polowanie podczas odprawy pozostawał np. w samochodzie, lub został uwiązany gdzieś z boku.

 

   Innymi, zawsze przestrzeganymi, obrzędami są pasowanie i chrzest myśliwski, które odbywają się podczas przerwy w polowaniu lub podczas pokotu, który jest jednym z najważniejszych obrzędów łowieckich. Pokot to inaczej tradycyjny sposób zakończenia łowów. Przy ubitej zwierzynie, leżącej w określonym porządku według łowieckiej hierarchii, zbierają się myśliwi oraz pomocnicy.

 

   Zwierzynę układa się na prawym boku, od prawej do lewej strony. W pierwszym szeregu są wielkie drapieżniki takie jak ryś, czy wilk, który obecnie jest pod całkowitą ochroną. W następnych szeregach kolejno układane są: łosie (również pod całoroczną ochroną), jelenie, daniele, dziki, sarny, lisy i inne drapieżniki futerkowe, dalej: zające i króliki. Ostatni rząd stanowią bażanty i inne ptactwo łowne. Lisy układa się z kitami wyprostowanymi na przedłużeniu linii grzbietu. Co dziesiątą sztukę zwierzyny drobnej wysuwa pomocnicy po przeciwnej stronie, a przed nimi sygnaliści.

 

   Jeżeli pokot odbywa się o zmroku, to rozpala się ognisko lub ustawia się pochodnie. Tradycja zabrania przekraczania leżącej na rozkładzie zwierzyny, tak samo myśliwym jak i pomocnikom. Prowadzący polowanie składa raport najstarszemu funkcją w kole myśliwemu, podaje wyniki polowania, po czym ogłasza „króla polowania” i „wicekrólów”, a na koniec dziękuje myśliwym i pomocnikom. Potem następuje otrąbienie rozkładu, osobno dla każdego zdobytego gatunku zwierzyny, z wyjątkiem ptactwa, które otrąbione zostaje sygnałem Pióro na rozkładzie. Zgodnie z tradycją w czasie raportu i otrąbienia pokotu, myśliwi i pomocnicy stoją z odkrytymi głowami. Jeżeli na polowaniu nie ma myśliwego, któremu prowadzący mógłby złożyć raport, dokonuje on tylko ogłoszenia wyników polowania.

 

   Po raporcie lub ogłoszeniu wyników, następuje ogłoszenie i dekoracja „króla polowania” i „wicekrólów”. Przeważnie wyróżnia się również tzw. „króla pudlarzy”, co oczywiście jest mniej chlubnym wyróżnieniem. Wskazane jest, aby pokot podsumowany został kilkoma zdaniami na temat koleżeńskiej atmosfery i zgodnego z etyką odbycia łowów. Hejnały Koniec polowania i Darz bór, wysłuchane z odkrytymi głowami kończą łowy.

 

   Do tradycji łowieckiej należą również Hubertowiny (Hubertus), czyli uroczyste uczczenie dnia św. Huberta, patrona myśliwych. Święto to obchodzone jest 3 listopada. Zwyczaj ten powinien być kultywowany dokładnie w tym dniu, jednak łowy odbywają się często nie w dniu patrona, lecz w najbliższym dniu wolnym od pracy. Polowanie hubertowskie bywa przeważnie pierwszym polowaniem zbiorowym w sezonie. Łowom w tym dniu nadaje się szczególnie uroczysty charakter. Zazwyczaj przebieg polowania jest mocno skrócony, tak aby nie zabrakło czasu dla zorganizowania wspólnego ogniska lub biesiady. Na Hubertowiny powinni być zaproszeni goście mieszkający na terenie obwodu łowieckiego i osoby współpracujące z kołem łowieckim.

 

   Podobnie jak Hubertowiny, szczególnie uroczysty charakter mają polowania wigilijne i noworoczne. Łowom tym nadaje się również szczególny charakter. Polowania te, mają na celu zaciśnięcie koleżeńskich więzów, podkreślenie etycznej wartości łowiectwa, wzbogacanie przeżyć myśliwskich innymi treściami niż samo polowanie. Tradycyjnie łowy w tych dniach powinny kończyć się wcześniej, tak aby przy ognisku bądź wspólnym stole, w atmosferze koleżeństwa, dokonać podsumowania łowieckich przeżyć minionego roku, utrwalić kształtujące się przyjaźnie, życzyć kolegom, aby im bór darzył w następnym roku. Myśliwi w dniu polowania wigilijnego, wykorzystując odbywające się łowy, święcą prasłowiański zwyczaj dzielenia się pokarmem ze zwierzętami. Przed pierwszym miotem udają się do paśników i składają tam karmę. Niektórzy myśliwi kultywują przy okazji własne tradycje i przekonania i podczas polowań wigilijnych oraz noworocznych, mimo udziału w polowaniu z bronią, nie strzelają do zwierzyny.

 

   Poza wymienionymi wyżej zwyczajami i obrzędami łowieckimi warto podkreślić również niezwykle ważne i rygorystycznie przestrzegane przez prawych myśliwych zwyczaje czczenia zwierzyny „złomem” oraz tzw. „ostatni kęs”. Złomem nazywamy krótką (20‒30cm) gałązkę świerku, jodły, dębu, buka lub innych drzew (sosna, olcha), bądź roślin (wrzos), typowych dla miejsca polowania. Złomem czcimy każdą ubitą sztukę grubej zwierzyny. Myśliwy, któremu bór darzył, staje po stronie grzbietowej ubitego zwierza, a prowadzący polowanie lub jego towarzysz na polowaniu indywidualnym, odłamuje złom, a część jego wkłada zwierzynie do gęby, jako tzw. „ostatni kęs”, po czym resztę składa na ranie postrzałowej. Odłamuje kawałek pomazanej farbą gałązki i na kordelasie lub kapeluszu wręcza go lewą ręką szczęśliwemu strzelcowi, podając mu prawicę ze słowami „darz bór”. Ceremonia ta, może odbywać się przy dźwięku sygnałówki myśliwskiej, głoszącej daną zwierzynę na rozkładzie. Otrzymany złom, myśliwy wkłada za wstążkę kapelusza lub przymocowuje do nakrycia głowy i nosi do końca polowania. Jeżeli zwierz został zdobyty przez samotnego myśliwego na polowaniu indywidualnym, myśliwy przed patroszeniem wkłada zwierzynie do gęby „ostatni kęs”, a drugą gałązką złomu przystraja własne nakrycie głowy. Może również sam odegrać sygnał Zwierzyna na rozkładzie. Tradycja nakazuje aby złom był odłamywany, a nie obcinany nożem lub kordelasem, a wręcza się go przed patroszeniem zwierzyny.

 

   Nie sposób nie nadmienić o najważniejszych elementach tradycji łowieckich, a więc o języku łowieckim oraz sygnałach. Przestrzeganie słownictwa łowieckiego podczas polowania (ale nie tylko), jest obowiązkowe. Dawniej stosowano wobec młodych myśliwych nie przestrzegających tej tradycji, ciekawe metody dyscyplinowania, np. fryc musiał wspiąć się na kilkumetrowe drzewko, które następnie pozostali uczestnicy polowania ścinali. Teraz ze zrozumiałych względów, zwyczaj ten nie jest kultywowany. Sygnały łowieckie towarzyszyły myśliwym od zamierzchłych czasów. Podczas polowań, sygnały wykonuje się dla usprawnienia przebiegu polowania, oddania czci upolowanej określonym sytuacjom.

 

   Osobnego omówienia wymagałaby tradycja noszenia stroju łowieckiego, ale ponieważ większość społeczeństwa z pewnością spotkała się z widokiem myśliwego i wie jak wygląda strój łowiecki, tematu tego nie będę rozszerzał. Dodam tylko, że na specjalne uroczystości myśliwi wkładają galowe stroje.

Ciekawym zwyczajem jest też „złomowanie kniei”, czyli sposób porozumiewania się myśliwych w łowisku przy pomocy złomów (gałązek przygotowanych i ułożonych w odpowiedni sposób).

 

   Tam gdzie nie ma możliwości porozumiewania się głosem, gdzie zawodzą sieci komórkowe i inne techniki komunikacji, tam z powodzeniem sprawdza się stary zwyczaj informowania o zdarzeniach takich jak kierunku przemieszczania się, czy miejscu zbiórki, przy pomocy złomów. Tylko wtajemniczeni w tą wyjątkową „mowę złomów” myśliwi mogą odczytać np. miejsce strzału, kierunek i płeć uciekającej zwierzyny, miejsce oczekiwania czy zbiórki.

 

   Myśliwi kultywują także wiele innych zwyczajów i tradycji. Zwyczaj nakazuje, aby wyruszając na łowy, jeszcze w domu, chwycić płeć piękną za kolanko, co ma gwarantować udane łowy. Inny zwyczaj nakazuje, aby podczas patroszenia zwierzyny, myśliwi nie podwijali rękawów ani nie wbijali ostrza noża w tuszę zwierzyny.

Większość z tradycyjnych obrzędów ma charakter powszechny i jest kultywowany w całej Polsce, w taki sam sposób. Są jednak tradycje przestrzegane tylko w niektórych rejonach Polski lub wyłącznie w niektórych kołach łowieckich. Do lokalnych tradycji należy budowa kapliczek ku czci św. Huberta usytuowanych na łowiskach oraz msze święte, które odbywają się najczęściej przed uroczystymi łowami lub jubileuszami obchodzonymi przez miejscowe środowiska myśliwych. Lokalne społeczności myśliwych, najczęściej w obrębie koła łowieckiego, mają też własne tradycje, niektóre dla podkreślenia wagi danej sytuacji (kroniki łowieckie upamiętniające najważniejsze wydarzenia w kole), jak i dla zabawy oraz rozweselenia obecnych na polowaniu myśliwych, np. test kapelusza. Test taki stosuje się wobec młodego myśliwego uczestniczącego pierwszy raz na polowaniu zbiorowym. Fryc, ubrany najczęściej w nowy strój łowiecki i nowiutki kapelusz (na który wydał znaczną kwotę), musi na komendę wyrzucić w górę swoje nowe nakrycie głowy, a zebrani myśliwi przygotowują się do oddania strzału do kapelusza. Jeżeli kapelusz zostanie rzucony odpowiednio szybko i wysoko, to nikt go nie trafi , co gwarantuje powodzenie w łowach. Oczywiście nikt w takiej sytuacji celowo nie strzeli w kapelusz. Wszyscy zebrani mają jedynie zadowolenie ze zestresowanego młodego myśliwego, który wie, że za chwilę jego nowiutki kapelusz zostanie przestrzelony setkami śrutów.

 

   Są też zwyczaje, które można poznać tylko w niektórych okręgach. W okręgu elbląskim uroczysty charakter ma zwyczaj pasowania na rycerza św. Huberta z okazji nadania Honorowych Kordelasów oraz pasowanie na selekcjonera.

 

   Wszystkie zwyczaje i tradycje łowieckie, zarówno te, które nadają uroczysty nastrój pewnym sytuacjom, oddają cześć zwierzynie, jak i te, których celem jest jedynie uśmiech i poprawienie nastrojów, są elementem jednoczącym środowisko ludzi z pasją i wyróżniają nas wśród innych myśliwych na całym świecie. Często myśliwi z Polski, przebywając na polowaniach w innych krajach, wprawiają w zadumę miejscowych myśliwych właśnie przestrzegając zwyczajów łowieckich, np. wkładając do pyska upolowanej w Afryce antylopie złom lub grając na sygnałówce Niedźwiedź na rozkładzie, po udanym polowaniu na Alasce.

 

   Czy może istnieć łowiectwo bez tradycji i wszystkich towarzyszących jej obrzędów i zwyczajów? Odpowiedź jest oczywista. Bez kultywowania tradycji, stalibyśmy się zwykłymi strzelcami, a polowania bez przeżyć i mistycznej otoczki straciłyby sens. Przeżycia związane z tradycją, uczestnictwem w obrzędach i zwyczajach są niezapomniane na wiele, wiele lat. Żaden myśliwy nie wyobraża sobie polowań bez złomu, pokotu, sygnałów i języka łowieckiego oraz wielu innych zwyczajów. To nas zbliża, to nas jednoczy, to jest w naszych duszach.

 

Piotr Gawin

 

Artykuły z działu Tradycje

TOP