Pogawędki z Panem K.

 

   Piękny dziś byłeś; wytoczyłeś się na czarny nieboskłon jak gigantyczna, rozogniona pomarańcza. Czubki drzew początkowo kładły się czarnymi cieniami na Twoim obliczu, brakowało tylko, żeby jakiś nocny ptak zarysował nad nimi swój kontur, a można by uwierzyć, że ktoś bez mojej wiedzy obsadził mnie w kiepskim, niskobudżetowym filmie z kiczowatą scenografią. Tylko naturze wolno tak malować Twoją podobiznę, pozostałe obrazy, z fotografią łącznie, to nędzne podróby. Powędrowałeś wyżej, między smugi nielicznych chmur, które chwilami ingerowały w Twoje oblicze tak, jakby chciały zwrócić na siebie Twoją uwagę. Jakiś czas jeszcze można było podziwiać Twoją ognistość, ale Ty z każdą chwilą bladłeś i oddalałeś się od Ziemi, uciekałeś przed ludźmi, przed kulą ziemską. Nie dziwię Ci się, nieraz zazdroszczę Ci tych beztroskich wędrówek po niebie.

   Było już dosyć późno i właściwie czas było wracać do domu, a nie wdawać się z Tobą w dyskusje, ale nagle zaświeciłeś tak jasno, że żal było nie skorzystać z zaproszenia jakie dawał las. Między drzewami przemykały się Twoje sine, jakby zamglone promienie, jakieś bliżej niezidentyfikowane cienie z szumem skrzydeł muskały chłodne, mroźne powietrze. Chyba dzisiejszy dzień nie był tak jasny jak ta noc. Kiedy przechyliłam głowę do tyłu, mocno, aż do bólu karku, widać migocące, jasne punkciki; wiem, że niektóre to gwiazdy, a niektóre planety, ale ja nigdy nie pamiętam, które świecą swoim światłem, a które odbitym. Z resztą jakie to ma znaczenie. Przez leśną drogę wyginając łukowato wąskie, podłużne ciałko, przebiegła kuna. Małe łapki delikatnie chrzęszczą na przemarzniętych, zeschłych liściach, ich właścicielka przemknęła w bliżej nieokreślonym kierunku. Dobrze, że ja wiem gdzie idę, chcę zobaczyć czy dziki też lubią wędrówki w Twoim świetle. Na skraju lasu, w ledwo posrebrzonych przez przymrozek trawach, ostro odcinają się ciemne buchty, wywrócona do góry korzeniami darń zdawała się jeszcze parować ... . Ciekawe nad czym myślą dziki buchtując, czy tylko o jedzeniu? Czy chociaż przez chwilę przemknęło przez kosmaty łeb, że ktoś będzie podziwiał jego pracę? Szczelniej otulam się szalikiem, chłodne powietrze usiłuje wsunąć mi się pod kurtkę, za dużo myśli, za dużo rozważań nad tą zbuchtowaną łąką, zmarzły mi palce u stóp. Gdzieś w oddali, z drugiej strony lasu, rozległ się krótki huk, odgłos wystrzału ostro odbił się od aksamitu nocy i ugrzązł w ciszy. Darz Bór. Czas wracać, przecież jutro też będzie noc.

 

Katarzyna Lewańska-Tukaj

www.fotografialowiecka.pl


  

wspomnieniazkniei   Jeśli i wy spisaliście własne lub zasłyszane wspomnienia z kniei, którymi chcielibyście podzielić się z innymi czytelnikami, nadsyłajcie je do PŁ. Wasze wspomnienia ukażą się w serwisie PŁ i być może w późniejszym wydawnictwie książkowym. Nadsyłajcie wspomnienia i opowiadania za pośrednictwem formularza na stronie Wspomnienia z kniei
 

 

Daj się odnaleźć

Wspomnienia z kniei

Ankiety łowieckie

Pogotowie postrzał.

TOP