Skąpani w marzeniach

 

Droga wiła się między kępami zrudziałych traw. Paprocie, jeszcze  niedawno zielone i soczyste, złożyły liście pod ciężarem wilgoci. Poranne pajęczyny ozdobione koralami rosy jak mosty łączyły wyschnięte baldachimy krwawnika i ostów. Jesień na całego! Podobno wczoraj był nawet przymrozek! Brzegiem bukowego lasu wolno przesuwa się sznur myśliwych. Raz po raz zielona postać odrywa się od grupy, macha ręką reszcie i staje samotnie na stanowisku. Cichemu „Darz Bór” towarzyszy obłoczek wydychanej pary. Chłodno. Słońce niby już wzeszło, ale w jego nieśmiałych płomieniach więcej jest światła niż ciepła. Pierwsza zbiorówka w tym roku, pierwsza jako selekcjonera. Marzenia o medalowym byku powoli stają się realne. Przez tyle lat marzył o tym, żeby zrobić uprawnienia, ale zawsze coś stawało na przeszkodzie: a to żona kończyła studia, a to córka szła do szkoły, albo trzeba było kupić coś do domu. I tak zleciało parę ładnych lat... . Zaraz, ile  to już będzie? Jeden, dwa ....  osiem! Tak, w kwietniu minęło osiem lat odkąd pierwszy raz wyruszył sam na polowanie. Przez pierwsze lata łowieckiej przygody szukał swojego miejsca w łowisku, przemierzał łąki, pola i lasy goniąc  za wszystkim i za niczym. Dopiero teraz, niedawno znalazł sobie  cel. Dosyć prozaiczny, ale zawsze to cel: po prostu chciał tu być. Właśnie tu, wśród wilgoci łąk,  ciszy  lasów i w nie zawsze w przyjaznej aurze. Sam lub w towarzystwie milczących kolegów – nie ważne, byle być, cieszyć się przyrodą i marzyć. Pomachał ręką w lewo,  w kierunku stojącego najbliżej myśliwego. Odpowiedział podobnym gestem. Obaj wstąpili do koła mniej więcej w tym samym czasie, razem  robili staż, stawiali  ambonę i uczyli się do egzaminów. Później, już jako myśliwi jechali w  łowisko, siadali przy ognisku i czekali na świt gadając lub drzemiąc na przemian. Z prawej  strony, na flance, przysiadł na siedzisku nestor koła, przyjaznym skinieniem dłoni dał  znać, że wszystko w porządku. Siwa broda, przygarbiona postać, wesołe oczy, poluje ponad pół wieku, jest skarbnicą wiedzy o łowiectwie, niezastąpionym gawędziarzem i wspaniałym towarzyszem myśliwskich biesiad. A jakie nalewki robi! Zawsze żartuje, że jak był młody i zdrowy, to marzył o polowaniach, a teraz, kiedy jest myśliwym, to pragnie tylko być zdrowy, bo z młodości i tak już nici. Oczekiwanie  na dźwięk sygnałówki „Naganka naprzód” sprzyja rozmyślaniom, dużo czasu minie zanim się wszyscy rozstawią. Ilu myśliwych tyle myśli i planów, jak obłoki pary, nad każdym stanowiskiem kłębią się marzenia, rozgoni je dopiero granie psów i hałas naganki.

 

Z bukowego lasu, drobnym truchtem,  niespiesznie mimo siedzących im na chwostach psów, wybiegły dziki. W chaotycznym szyku przeszły wzdłuż linii myśliwych i pożegnane jednym, niecelnym strzałem skryły się wśród niewielkich sosenek. „Chyba  jeszcze się nie obudziłem! Przecież wystarczyło podnieść broń, złożyć się i strzelić!”  Można, ale czy trzeba? Dzik – codzienność w jego łowieckiej karierze nie cieszyłby tak, jak wymarzony byk. Cóż z tego, że w pierwszej klasie, dobre i to na początek, a potem wszystko w rękach losu i patrona. On ma czas, poczeka, jego myśliwska kariera przecież dopiero się zaczęła.Powoli milkną odgłosy naganki, jakaś zakręcona sarna wróciła w miot. Nawet trudno  stwierdzić czy to koza czy kozioł, bo mało który ma jeszcze na głowie parostki a przemarznięte krzaki paproci skutecznie zasłoniły to, po czym ewentualnie można sarnią płeć rozpoznać. Koniec pędzenia, szczęk rozładowywanej broni przywołuje do rzeczywistości. , Linia myśliwych powoli zwija się w kłębek i zabiera zielone postacie w drogę powrotną, do bonanzy. Znowu usiądą na twardych ławkach trzymając broń między kolanami, ktoś powie dowcip, zagada do kolegi, ktoś się zaśmieje, psy przylgną do nóg, a stara przyczepa zabuja się na boki na leśnej drodze. I znowu sygnał, nowe wrażenia, przygody, obrazy, tylko marzenia te same jak zawsze, czekają na spełnienie.  I tak od pędzenia, do pędzenia, aż zmęczona sygnałówka odegra „Koniec polowania”, smętny sygnał każący już tęsknić za następną, łowiecką przygodą. 

 

Katarzyna Lewańska-Tukaj

www.fotografialowiecka.pl

 



wspomnieniazkniei   Jeśli i wy spisaliście własne lub zasłyszane wspomnienia z kniei, którymi chcielibyście podzielić się z innymi czytelnikami, nadsyłajcie je do PŁ. Wasze wspomnienia ukażą się w serwisie PŁ i być może w późniejszym wydawnictwie książkowym. Nadsyłajcie wspomnienia i opowiadania za pośrednictwem formularza na stronie Wspomnienia z kniei
 

Daj się odnaleźć

Wspomnienia z kniei

Ankiety łowieckie

Pogotowie postrzał.

TOP