Opowieści z krainy rogaczy w trzech odsłonach

 

PAN SARNA

   Majowe poranki oprócz cudownie zielonej wiosny niosą ze sobą jedną z najwspanialszych przygód jakie mogą się przydarzyć w życiu myśliwego. Z zapachem traw, wilgocią znad rzek i zielenią ozimin, nadciąga czas kozła. Magiczna data 11 maja otwiera nowy rozdział w myśliwskim kalendarzu; nadchodzą niedospane poranki, zarwane wieczory, i całodzienna senność odganiana tylko jedną myślą: już czas! Rozległe połacie zieleni, ledwo wzrosłe uprawy, poprzetykane kępami łąki i nieużytki przyciągają myśliwych i... komary. Te drobne, złośliwe stworzenia uparły się, żeby utrudnić wielkiemu łowcy realizację jego marzeń: kąsają, wwiercają się w ubranie i brzęczą tuż przy uchu, jakby chciały zatrzymać intruza. Niestety, panowie i panie z oddziałów świętego Huberta nie poddają się. Przecież wystarczy odrobina jakiegoś antykomarowego zapachu, albo kawałek moskitiery na kapeluszu i złośliwy owad nie ma najmniejszych szans! Pierwsze wyjście w łowisko. Szkła lornetki penetrują okolicę: kto szuka ten znajdzie! Potężny rogacz przesuwa się majestatycznie między pniami brzóz, jego parostki ciemnieją na tle białej kory i prześlizgują się po rozkwitającym żarnowcu. Płowa suknia ostro rysuje się na soczystej ścianie lasu, zwierzę powoli schyla łeb i aksamitnym pyskiem przebiera w młodych trawach, raz po raz rozgląda się, jakby miało świadomość, że jest obserwowane. Stary. Jeśli przywitał maj wytartym scypułem, to można przypuszczać, że w sarnim społeczeństwie jest dostojnym starcem. Co będzie później? Zależy od przeznaczenia.


RUJA

   Miękki, zielony dywan ugina się pod nogami, raz, dwa, raz, dwa, stopy zapadają się w grząski kożuch. Żeby nie wysokie gumowce, pewnie dawno wlałaby się za cholewki. Droga do łowiska nie jest łatwa, rozległa łąka - cel wędrówki - oddzielona jest od lasu pasem mokradeł, z których od czasu do czasu strzelają w górę wyschnięte pnie drzew. Zanim ostatecznie runą wzbogacając swym ciałem podłoże, służą jako punkty obserwacyjne ptaków drapieżnych. Jest suchy ląd! Teraz trzeba tylko złapać głębszy oddech, uciszyć serce i można znieruchomieć na stanowisku. Sarnie gody w pełni, kozły nęcone zapachem kóz tracą swoją czujność, teraz łatwiej je podejść, jednak człowiek ma cierpliwość, poczeka: to zwierzę ma przyjść do niego. Wąska ławka ambony boleśnie wpija się w uda, jakiś owad uparcie pcha się pod daszek czapki, ale czym są niewygody polowania w porównaniu z wrażeniami jakie niosą, z zapachem letniej łąki, ze wspomnieniami. Powoli, zza zielonej kurtyny nadrzecznych krzewów nadciągają bohaterowie dzisiejszego spektaklu. Zatraceni w miłosnych igraszkach, zakochani po same łyżki, zapominają o bożym świecie: skaczą, podbiegają do swojej wybranki, odganiają co słabszych rywali. Cały korowód płowych tancerzy przesuwa się przed oczami myśliwego: brać, wybierać... .


BYLE DO ZMIERZCHU

   Ostatnie chwile września; co raz słabiej świeci słońce, co raz krótsze dni. Komu w łowisko – temu Darz Bór! Niewiele czasu zostało, żeby sprostać marzeniom o złotym trofeum, jeszcze tylko kilka wieczorów, kilka poranków. Zdarza się, że świtem szron posrebrzy trawę przed amboną, a przed zmierzchem brzegi Bugu zginą w chłodnej mgle. Ktoś tu kiedyś widział okazałego szóstaka, ale czy płochliwe zwierzę zaszczyci dziś swą obecnością jesienną scenerię? Mija czas. Czas bez słów, bez gestów, ale wypełniony obrazami i myślami. Każde poruszenie gałęzi wyostrza zmysły: może to już, może przyszedł?? Nie przyszedł, on tam był cały czas. Schowany w pożółkłych trawach, zamaskowany sztywnymi patykami rdestu po prostu odpoczywał. Teraz uspokojony ciszą postanowił urządzić sobie ucztę: dostojnie podnosi i opuszcza łeb, starannie wybierając smakołyki. On wie, że jeszcze trochę, a jego wspaniałe parostki będą mogły stać się najwyżej zdobyczą jakiegoś zbieracza zrzutów. Takie są surowe prawa łowieckiego kalendarza. 30 wrzesień. Byle do zmierzchu!

 

Katarzyna Lewańska-Tukaj

www.fotografialowiecka.pl

 


  

wspomnieniazkniei   Jeśli i wy spisaliście własne lub zasłyszane wspomnienia z kniei, którymi chcielibyście podzielić się z innymi czytelnikami, nadsyłajcie je do PŁ. Wasze wspomnienia ukażą się w serwisie PŁ i być może w późniejszym wydawnictwie książkowym. Nadsyłajcie wspomnienia i opowiadania za pośrednictwem formularza na stronie Wspomnienia z kniei
 

 

Daj się odnaleźć

Wspomnienia z kniei

Ankiety łowieckie

Pogotowie postrzał.

TOP