Kynologia

Mój pierwszy towarzysz łowów

psy5 

 

 Łowiectwo nierozerwalnie kojarzy się z psami. Człowiek i pies od wieków wspólnie polowali i tak to trwa aż po współczesne czasy, i wydaje się, że polowanie bez psa jest jedynie namiastką prawdziwych łowów a w niektórych sytuacjach jest to wręcz niemożliwe i nieetyczne. Prędzej czy później w każdym z nas rodzi się myśl o posiadaniu psa - towarzysza łowów. Pamiętajmy, że jest to decyzja często na kilkanaście lat, dlatego powinna być jak najbardziej przemyślana. Pies jest jak członek rodziny, musi mieć swoje miejsce a my musimy znaleźć dla niego czas każdego dnia. Pies to nie broń, którą można odłożyć do szafy, ale żywa istota, która wymaga naszej codziennej troski. Jakiego psa wybrać, jak się przygotować na przyjęcie nowego członka rodziny, na co zwrócić uwagę przy wyborze szczeniaka i jak zacząć wychowywać szczeniaka, aby wyrósł na wspaniałego towarzysza łowów? Przeczytajcie ...

 


psy1   Decydując się na kupno psa, który ma nam pomagać w łowisku musimy odpowiedzieć sobie na pytanie czego tak naprawdę oczekujemy od naszego przyszłego towarzysza łowów, jakie cechy najlepszego przyjaciela człowieka będą nam pomagać w polowaniu, a jakich nie będziemy wykorzystywać; tak naprawdę zastanawiając się nad wyborem psa myśliwskiego trzeba uświadomić sobie na jakiego zwierza i w jaki sposób na ogół polujemy, lub też jakie wymagania stawia nam nasz obwód. Wieloletnia (czasem trwająca nawet kilkaset lat) hodowla ukierunkowana na stworzenie psów pomagających człowiekowi w ściśle określony sposób uwypukliła, a potem ugruntowała pewne zachowania w poszczególnych rasach i warto wziąć to pod uwagę dokonując wyboru zwierzęcia, które ma nie tylko cieszyć oko, ale też (a może przede wszystkim) radować serce ze wspólnie spędzonych i, rzecz jasna, owocnych chwil w lesie.

 

   Zdarzają się oczywiście psy uniwersalne, takie które potrafią w doskonały sposób wykonać każdą pracę (chociaż nawet wśród takich idealnych czworonogów pojawiają się pewne ograniczenia – nawet najlepiej pływający i aportujący jamnik po przyniesieniu z wody dwóch kaczek raczej nie będzie miał siły na dalsze aportowanie), na ogół jednak rasa predestynuje psa do określonego rodzaju pracy i nie ma większego sensu robić czegoś wbrew naturze. Dlatego przed kupnem szczeniaczka odpowiedzmy sobie na pytanie w jaki sposób w przyszłości ma nam służyć pomocą: czy potrzebny nam będzie pełen pasji dzikarz, czy rozważny tropowiec, a może wytrwały płochacz lub aporter, albo dzielny norowiec i biorąc to pod uwagę przeanalizujmy cechy różnych ras psów tak, aby wybrać spośród nich tę, która najlepiej spełnia nasze oczekiwania.

 

   Kiedy tę pierwszą decyzję mamy już za sobą warto poszukać takich rodziców naszego malca, którzy wykazują odpowiadające nam cechy. Oczywiście musimy pamiętać o tym, że genetyka nie działa jednokierunkowo i skojarzenie dwóch świetnych zwierząt nie daje nam gwarancji, że ich potomstwo będzie równie doskonałe, niemniej jednak istnieje większe prawdopodobieństwo uzyskania odpowiedniego szczenięcia po sprawdzonych rodzicach niż po matce i ojcu, których zachowania odbiegają od ideału.

 

   Kolejnym, bardzo ważnym kryterium powinien być wybór konkretnego szczenięcia. Jest to niezwykle trudny moment, gdyż w zetknięciu ze ślicznymi, nieporadnymi, psy3chwytającymi za serce malcami w grę zaczynają wchodzić emocje. W takiej chwili warto wziąć pod uwagę sugestie hodowcy, który spędzając z podopiecznymi najwięcej czasu ma szansę poznać ich charaktery i może opisać nam poszczególne reakcje; pomocne mogą również okazać się testy predyspozycji psychicznych (niektórzy hodowcy sami decydują się na przeprowadzenie takich sprawdzianów – wystarczy wówczas przeczytać opis charakteru szczeniaka, by łatwiej było podjąć decyzję), albo rada kogoś bardziej doświadczonego i niezaangażowanego osobiście. Aby uniknąć przykrych niespodzianek warto poprosić o pomoc kogoś, kto widział w swoim życiu niejedno szczenię i wielokrotnie mógł obserwować w jaki sposób ze szkraba kształtuje się dorosły pies, a co za tym idzie nie da wmówić sobie na przykład tego, że piesek zawsze siedzący z boku, nieuczestniczący w zabawach rodzeństwa jest niezwykle spokojnym i grzecznym stworzonkiem, albo, że maluch zawsze kręcący się przy człowieku, wpadający pod nogi, wspinający się na kolana i chwytający ząbkami za rękę jest przyjacielskim, bardzo kontaktowym i wymagającym stałej obecności opiekuna przedstawicielem gatunku canis familiaris (w pierwszym przypadku osoba doświadczona będzie wiedziała, że ma przed sobą psa niezwykle samodzielnego i niezależnego, a w drugim rozpozna zwierzę o silnym przywódczym charakterze i skłonnościach do zachowań dominacyjnych).

 

   Gdy wybraliśmy już szczenię, które ma stać się naszym towarzyszem na długie lata, należy dołożyć wszelkich starań, żeby jego pierwsze doświadczenia w nowym życiu były
 pozytywne. Zazwyczaj zabieramy do siebie pieska gdy skończy siódmy, ósmy tydzień życia – dla tak młodego zwierzęcia zmiana otoczenia, wyrwanie go z bezpiecznej bliskości mamy i rodzeństwa, nagłe pojawienie się ogromnej ilości nowych bodźców (zapachów, dźwięków, widoków) jest przeżyciem traumatycznym. Można zmniejszyć szok aklimatyzacyjny ucząc szczenię zapachów nowego domu jeszcze w domu hodowcy – wystarczy przynieść kilka razy przedmioty pachnące nami i nowym miejscem, aby pies mógł poznać nowość swoim najdoskonalej rozwiniętym zmysłem. Dobrym rozwiązaniem jest również zabranie czegoś pachnącego mamą i współbraćmi (np. kocyka) na nowe „śmieci” po to, by maluch nie czuł się tak bardzo wyobcowany w nowym środowisku.

 

   Przed przywiezieniem szczeniaka sami musimy się przygotować do właściwej opieki nad nim: musimy kupić posłanie, miski, odpowiednią karmę (wcześniej najlepiej jest wypytać hodowcę o wszystkie szczegóły dotyczące karmienia i tego jaki jest plan żywieniowy na najbliższe tygodnie), obrożę, smycz, jakieś zabawki, zdecydować gdzie położyć legowisko (najlepszym miejscem jest pokój, w którym na co dzień spędzamy dużo czasu, ale nie sypialnia), jeśli piesek ma mieszkać na zewnątrz, to koniecznym będzie stworzenie bezpiecznego (bez dziur, wystających drutów i porzuconych gwoździ, przynajmniej w części zadaszonego, z drzwiami otwieranymi do wewnątrz) kojca, w którym postawić musimy ocieplaną i odizolowaną od ziemi budę, oraz pojemnik na wodę, którego pies nie będzie przewracał. Zorientujmy się też gdzie jest godny polecenia gabinet weterynaryjny i zaplanujmy wizyty kontrolne i szczepienia.

 

   Wprowadzając pieska do naszego domu powinniśmy móc zapewnić mu jak najwięcej czasu, dlatego warto w takim momencie wziąć kilka dni urlopu. Pies jest zwierzęciem stadnym, naturalnie przystosowanym do tego, by stale przebywać w bliskości innych członków własnej grupy społecznej i jedną z najtrudniejszych rzeczy jakiej uczy się w życiu z ludźmi jest pozostawanie w samotności. Oczywiście nauczyć się tego musi, bo żyjąc z nami nieraz będzie zostawał w domu, w samochodzie (w takich sytuacjach pamiętajmy o tym, że samochód bardzo szybko potrafi zamienić się w rozgrzany piekarnik lub bardzo wydajną chłodziarkę), czy też pod amboną, ale w pierwszych dniach w nowym domu nie musimy dokładać do stresu aklimatyzacyjnego lęku przed samotnością. 

 

psy2

   Mając więcej czasu dla szczenięcia możemy też szybciej nauczyć go nowych dla niego zasad, które obowiązywać będą w naszym domu - już od pierwszego dnia w spokojny, cierpliwy sposób powinniśmy wymagać przestrzegania reguł, które konsekwentnie egzekwować będziemy przez całe wspólne życie z psem. Konsekwentnie – czyli ZAWSZE – dlatego musimy wyobrazić sobie jak docelowo ma wyglądać nasza wspólna egzystencja i pokazywać maluchowi czego się od niego oczekuje (jeśli np. pozostawiony na swoim legowisku piesek w nocy zaczyna piszczeć, to nie możemy dla swojej wygody i przespanej nocy przenieść jego posłania w pobliże naszego łóżka, tylko sami musimy powędrować do pieska i przez kilka nocy spać np. na kanapie lub karimacie; jeśli szczeniak ma zwyczaj gryźć nasze ręce, to nie możemy tłumaczyć tego jego młodym wiekiem i czekać aż samo przejdzie, albo mieć nadzieję, że pies zmądrzeje i wyrośnie, tylko od razu uczymy malca, że nie akceptujemy takich zachowań). Już od pierwszych wspólnych chwil warto wprowadzać zasady, dzięki którym nasze relacje z psem będą układały się bezproblemowo. Między innymi uczymy więc naszego podopiecznego reagowania na jego imię, przybiegania do właściciela, niezałatwiania się w domu, przepuszczania nas przodem przez drzwi (umiejętność pozostawania za nami w ciasnym przejściu bardzo przyda się podczas podchodu pomiędzy drzewami), pokazujemy gdzie jest jego miejsce i uczymy spokojnego pozostawania na legowisku (jednocześnie nie uczymy wchodzenia na nasze łóżko), wyjaśniamy, że nie wolno asystować ludziom przy posiłkach i oczekiwać, aż coś spadnie ze stołu (sami zaś pilnujemy się, żeby nie dawać nic psu podczas naszego jedzenia), a gdy piesek pozna już smycz od razu uczymy go grzecznego zachowywania się na niej. Pamiętajmy o tym, że szczeniaczek, jak każdy młody organizm, jest bardzo plastyczny i łatwo jest nauczyć go różnych nowych rzeczy, nie można niesforności tłumaczyć młodym wiekiem i oczekiwać, że psu „samo przejdzie”.

 


   Po upływie pewnego czasu, gdy zobaczymy, że nasz pupil zapomniał już o stresie i pewnie czuje się w naszym towarzystwie trzeba zacząć socjalizację psiaka, czylipsy4 zaznajamianie go z nowościami. Im szybciej szczenię pozna różne, dziwne zjawiska, tym łatwiej przekona się, że nie są one niczym strasznym, pamiętać jednak należy o tym, że do drugiego szczepienia malec nie jest odporny na groźne zakaźne choroby wieku szczenięcego, nie można go więc wystawiać na ich działanie (musimy unikać kontaktu naszego szczeniaka z psami, które mogą być chore i z miejscami, po których chodzą, i w których załatwiają się inne czworonogi).

 

   Wraz z rozwojem psa powinniśmy stawiać mu coraz trudniejsze zadania i ukierunkowywać jego umiejętności na to, co będzie nam potrzebne w przyszłości. Jeśli mamy doświadczenie w układaniu psów, to sami doskonale wiemy, w którym momencie i jak zacząć naukę, jeśli nie, to nie rezygnujmy od razu z samodzielnego wyszkolenia podopiecznego. Możemy sięgnąć po fachowe książki, popytać ludzi, którzy na ten temat wiedzą więcej od nas, możemy poprosić kogoś kto „zna się na rzeczy” o poprowadzenie nas i naszego psa przez meandry wspólnej nauki, możemy też skorzystać z tematycznych kursów organizowanych przez pasjonatów, na których dowiemy się jak osiągnąć zamierzony cel. Jeśli jednak uznamy, że nie mamy czasu, serca, umiejętności, cierpliwości, czy też możliwości wystarczających do ułożenia naszego polowczyka zawsze możemy wysłać psa na stacjonarne szkolenie do osoby zajmującej się tym zawodowo. Po okresie szkolenia będziemy jednak musieli wdrożyć się w pracę z psem, czyli nauczyć się „obsługi wysoce wyspecjalizowanego sprzętu”, aby w pełni wykorzystywać możliwości czworonoga.

 

   Oddanie psa do sprawdzonego fachowca jest rozwiązaniem łatwym (chociaż nie tanim), ale samodzielna praca z własnym psem daje ogromnie dużo radości i satysfakcji z odnoszonych sukcesów, uczy nas rozumieć swojego psa, a psa związuje z właścicielem. Wiele osób jest w stanie we własnym zakresie wyszkolić dobrego (a nawet świetnego) pomocnika, trzeba tylko poświęcić na to trochę czasu i wykazać trochę zaangażowania.

 

Anna Kursicka

 

 


 

 

 

Serdecznie dziękuję Pani Annie Kursickiej prowadzącej ośrodek szkolenia psów Cztery Łapy za udzielenie wywiadu oraz Koledze Rafałowi za pomoc w przygotowaniu materiału - Piotr Gawin

 

Zdjęcia:

 

Anna KursickaOśrodek szkolenia psów Cztery Łapy - www.czterylapyszkola.pl

 

Rafał Pluto-Prondziński - Psy do polowań - www.psydopolowan.pl

 

 


 

 

 

Daj się odnaleźć

Wspomnienia z kniei

Ankiety łowieckie

Pogotowie postrzał.

TOP