„Ładne daniele za rozsądną cenę, z możliwością negocjacji … „

   
1 Poradnik Łowiecki 1/2012

 

Daniel – zwierzyna introdukowana w wielu polskich łowiskach. Aby urozmaicić zwierzostan w naszych obwodach bardzo często wsiedlamy właśnie daniele, jako zwierzynę łatwo aklimatyzującą się prawie w każdym terenie. Daniele można spotkać praktycznie w całej Polsce, jednak czy wystarczy jedynie zakupić odpowiednią ich ilość i wpuścić do łowiska aby po jakimś czasie stały się stałym elementem łowieckiego krajobrazu? Z pewnością nie. Co więc należy zrobić i jak się przygotować, aby introdukcja danieli przyniosła zamierzony skutek? W Polsce istnieje wiele hodowli danieli, z którym można zakupić zwierzynę do wsiedleń. Na co jednak należy zwrócić szczególną uwagę? Czy należy kierować się ceną lub odległością hodowli od łowiska? Na co należy zwrócić szczególną uwagę planując introdukcję danieli? Jakie są wymagania środowiskowe danieli? Jakie „pułapki” mogą czekać na myśliwych planujących introdukcję? 

    Być może niektóre koła łowieckie, lub pojedynczy myśliwi, zechcą zająć się również hodowlą danieli w celu zaspokojenia zapotrzebowania na daniele do introdukcji w najbliższej okolicy a przy okazji przysporzyć kasie koła dodatkowych dochodów.

O czym wcześniej należy wiedzieć i jakie problemy mogą czekać na potencjalnych hodowców?

      Takie i wiele innych pytań z pewnością kołaczą się w głowach zarządów kół planujących zakup danieli. Nie jest to mały wydatek,
a przecież liczy się każdy grosz w kasie koła. Z kolei inwestycja taka może nam przynieść po latach korzyści, które trudno nawet przeliczyć na złotówki. Jeżeli posiadamy słabe obwody, gdzie brakuje zwierzyny płowej, możemy je wzbogacić o ten łatwo aklimatyzujący się gatunek. Wato jednak a nawet należy przeprowadzić gruntowną analizę i zasięgnąć porady doświadczonych osób a zwłaszcza myśliwych posiadających wieloletnią wiedzę w tym zakresie.

 

     Powyższe pytania i wątpliwości PŁ zadał wieloletniemu hodowcy danieli i zarazem myśliwemu zajmującemu się chowem i hodowlą danieli węgierskich z przeznaczeniem do introdukcji w polskich łowiskach oraz na eksport.

 

     Pan Cezary Woch prowadzący od lat hodowlę danieli w Sycowicach w województwie lubuskim zgodził się odpowiedzieć na pytania dręczące wielu myśliwych. Czy warto introdukować daniele, a jeżeli tak to na co szczególnie należy zwrócić uwagę planując wsiedlenia.

 

    Do zajęcia się hodowlą danieli z przeznaczeniem dla łowiectwa skłoniło mnie kilka okoliczności. Po pierwsze jestem myśliwym, po drugie kocham zwierzęta, po trzecie irytował mnie chaos panujący wokół hodowli danieli. Chciałem to ustabilizować i jasno wyznaczyć kryteria jakim powinny podlegać daniele przeznaczone do łowieckich introdukcji, oczywiście w zakresie możliwym przeze mnie do osiągnięcia, ponieważ opanowanie tego w skali kraju nie do mnie należy.

   Dlaczego daniele węgierskie? Odpowiedź jest prosta: ponieważ są to najlepsze i najpiękniejsze daniele na świecie, a ich trofea są uosobieniem myśliwskich oczekiwań i marzeń. Europejska czołówka trofeów danieli pochodzi właśnie z Węgier z legendarnego już Gyulaj i z Gyuli. Stamtąd pochodzą daniele w mojej hodowli, której celem jest: chów i hodowla danieli dla introdukcji łowieckich i eksportu, co zostało zapisane w Decyzji Ministra Środowiska.

    Zapewne niewielu myśliwych zdaje sobie sprawę z tego, że hodowla danieli w Polsce nie ogranicza się jedynie do tych użytkowanych łowiecko. Oprócz dziko żyjących danieli istnieją jeszcze co najmniej trzy formy hodowli tych pięknych, tajemniczych zwierząt. W miarę rozwoju każdej z tych form, pojawiły się problemy, które dotychczas nie zostały uregulowane prawnie. Ich następstwem są sytuacje, w których hodowcy balansują często na pograniczu obowiązującego prawa, a polskie łowiectwo może ponieść niepowetowane szkody.

    Aby uzmysłowić sobie skalę problemu, poświęćmy chwilę uwagi wspomnianym przeze mnie pozostałym trzem formom hodowli.
2 Warto w tym miejscu zauważyć, że hodowla „dzikich” danieli w naszych łowiskach według stanu na 31.03.2010 r. obejmowała zaledwie 16859 osobników. Nie są to ilości duże, chociażby w porównaniu z 756498 szt. sarn, 145652 szt. jeleni czy 226963 szt. dzików. Nie muszę dodawać, że hodowlę danieli w naszych łowiskach reguluje Prawo Łowieckie.

 
 Aktualnie ukształtowały się w Polsce jeszcze trzy kierunki hodowli danieli: hodowle zagrodowe /dla łowiectwa/, hodowle fermowe /na mięso/ i hodowle amatorskie /dla przyjemności posiadania kilku lub kilkunastu zwierząt/. Pomimo, że istnieją pomiędzy nimi zasadnicze różnice w zakładanych celach hodowli, to jak dotychczas nie ustanowiono oficjalnego podziału na takie kierunki.

    Celem hodowli zagrodowej w przypadku danieli, jest wyhodowanie zwierzyny charakteryzującej się pięknym i mocnym, trofealnym porożem, ciemnym umaszczeniem i właściwą dla tego gatunku masą ciała. Kolejność tych cech nie jest wymieniona przypadkowo. Hodowle zagrodowe w porównaniu z hodowlami fermowymi występują w zdecydowanej mniejszości, a na ich prowadzenie wydaje decyzję Minister Środowiska.

    W hodowlach fermowych których celem jest produkcja mięsa i skór, na pierwszym miejscu stawia się uzyskanie zwierząt o jak największej masie ciała, a jakość poroża i umaszczenie nie mają w tym przypadku żadnego znaczenia. Łatwość w zakładaniu tego typu hodowli wywodzi się stąd, że działają one na podstawie tzw. Ustawy Weterynaryjnej która traktuje hodowane daniele na równi ze zwierzętami gospodarskimi.

   Nie jest tajemnicą, że daniele w przeważającej większości takich hodowli posiadają dość jasne umaszczenie poczynając od różnych odcieni „kawy z mlekiem”, a kończąc na niepożądanej w łowiectwie sukni białej, a także reprezentują całą paletę wad poroża /co nie oznacza, że w tej grupie nie ma wyjątków/.

   Aby się o tym przekonać wystarczy zajrzeć na strony internetowe tych hodowli, gdzie i tak są pokazywane daniele najlepsze. Oczywiście nie dyskryminuje to tych zwierząt jako „materiału mięsnego”, ale ewidentnie powinno eliminować jako materiał do introdukcji!!


3 Hodowle zagrodowe stwarzają warunki do utrzymywania zwierzyny w dzikości, natomiast chlubą hodowli fermowych są zwierzęta jedzące marchewkę z ręki…. . Takie oswojone, nielękliwe daniele introdukowane do łowisk, stają się w pierwszej kolejności ofiarami kolizji drogowych, psów i kłusowników.

   Myśliwi kierując się jedynie ich niską ceną, nabywają często takie zwierzęta wpuszczając je „po cichu” do łowisk bez zachowania obowiązujących w tym zakresie procedur, tworząc nieznane dotychczas zjawisko „dzikiej introdukcji”. Pomijam w tym momencie najistotniejszą kwestię związaną z jakością poroża, które może „zaśmiecić” łowisko na wiele dziesiątków lat!

   Hodowcy danieli na mięso umizgują się do myśliwych oferując „ładne daniele za rozsądną cenę...”. W zachwalaniu swojego „towaru” nie brakuje takich określeń jak: „kotne samice”, „byki rozpłodowe” itp. Już sam ten język powinien być ostrzeżeniem dla myśliwych!

   Skąd bierze się tak niska, „konkurencyjna cena”? Nie jestem zwolennikiem spiskowej teorii dziejów, ale warto zwrócić uwagę na następujące okoliczności. Po wejściu Polski do UE, stworzono możliwość dofinansowania powstających nowych hodowli danieli na mięso. W tym czasie niemieckie hodowle fermowe „pękały w szwach”. Polacy masowo wykupywali daniele „na zachodzie” czyli u Niemców, zostawiając tam równocześnie, darowane /również przez Niemców/ unijne pieniądze. Kiedy polskie hodowle osiągnęły „zdolność produkcyjną” czyli możliwość sprzedaży danieli /w tym eksportu na zachód/, dotacje zostały zlikwidowane i hodowle stały się nieopłacalne. Skorzystali niewątpliwie Niemcy, i ci pierwsi, którzy mieli możliwość sprzedaży żywych danieli po 1200 – 1600 zł za sztukę. Załóżmy również, że był to zupełnie przypadkowy zbieg okoliczności. Przy4 sprzedaży na mięso opłacalność drastycznie spadła, a na dodatek brakowało profesjonalnych, blisko położonych ubojni i zakładów masarskich chcących przerabiać mięso fermowych danieli. Cena patroszonych tusz danieli tak jak i tusz jeleni w skupie, w ubiegłym sezonie wynosiła 9 zł/kg. Jeśli przeciętna tusza łani daniela ważyła 30 – 35 kg to hodowca mógł otrzymać za nią jedynie 270 – 315 zł. W powyższej sytuacji sprzedanie myśliwym przez hodowcę fermowego „ładnych danieli za rozsądną cenę” to znaczy po 600 – 500 zł za sztukę, z sugerowaną jeszcze „możliwością negocjacji ...”, było czystym zyskiem ... . W powyższej sytuacji znaczna część hodowli została zlikwidowana, a te które istnieją, ratują się jak mogą oferując między innymi myśliwym „ładne daniele za rozsądną cenę z możliwością negocjacji… .” W tym czasie cena danieli na Węgrzech wynosiła odpowiednio: za łanię 520 EUR a za łyżkarza lub pół łopatacza 920 – 1000 EUR. Proponowana przez mnie cena takich samych danieli z mojej hodowli, jest z konieczności około trzykrotnie niższa, a i tak w porównaniu z cenami fermowymi, niektórym wydaje się zbyt wysoka… .

   Powyższa sytuacja sprzyja „dzikim introdukcjom” i jeszcze raz podkreślam to z całą mocą, z ewidentną stratą dla łowiectwa, nad czym nikt nie panuje i nikt nie ma żadnej kontroli.

 
 Występujące coraz częściej hodowle amatorskie dla samej przyjemności posiadania tych zwierząt, nastawione są głównie na posiadanie danieli o różnym umaszczeniu i posiadają niewielkie znaczenie. Działają one również bez jakichś specjalnych zezwoleń, wystarczy zgłoszenie takiej hodowli Powiatowemu Lekarzowi Weterynarii i powołanie się na Ustawę Weterynaryjną.

   Do najistotniejszych, nierozwiązanych prawnie zagrożeń, które dotyczą wszystkich trzech rodzajów hodowli, należy zaliczyć następujące sytuacje: przypadki w których daniele wydostaną się na zewnątrz ogrodzenia obiektu, ochronę hodowli, przewożenia zwierzyny żywej lub ubitej oraz jej poroża poza ogrodzonym terenem a także przypadki gdzie zwierzyna łowna z otaczającego hodowlę obwodu wtargnie na jej teren.

   Nierozwiązane prawnie są również kwestie związane z ochroną obiektu hodowlanego przed szkodnikami łowieckimi, dokonywaniem odstrzałów z konieczności, a w ramach selekcji, eliminowaniem sztuk nieprzydatnych do dalszej hodowli. Nie jest ustalona również kwestia prowadzenia polowań zbiorowych z psami w bezpośredniej bliskości zagród hodowlanych itp.

   Niezwykle istotne i jednocześnie niejasne jest użycie „broni palnej” celem dokonywania „uboju” na fermach, na co Minister Rolnictwa i Rozwoju Wsi wydał odpowiednie Rozporządzenie z dnia 9 września 2004 r.

   Użycie broni palnej w żaden sposób nie jest oczywiste, ponieważ co to miałaby być za broń? Bronią palną jest nie tylko broń myśliwska, ale również broń sportowa czy wojskowa. Jest rzeczą zupełnie zrozumiałą, że te dwie ostatnie nie nadają się do tych celów, ale czy broń myśliwska wydana tylko i wyłącznie do celów łowieckich jest wykorzystywana przy tego rodzaju odstrzałach zupełnie legalnie, zgodnie z jej przeznaczeniem?

 
5  W hodowlach zagrodowych z przeznaczeniem danieli do introdukcji kwestia odstrzałów ma się zgoła jeszcze inaczej, a w rzeczy samej wprost kuriozalnie. Dla ciekawości zwróciłem się z zapytaniem do odpowiedniego Departamentu Ministerstwa Środowiska z prośbą o wyjaśnienie tej kwestii. W odpowiedzi otrzymałem informację, iż ”działanie tego rodzaju jest niedopuszczalne”, ponieważ nie jest zgodne z obowiązującym Prawem Łowieckim … !? Zasugerowano jednocześnie, że hodowla i odstrzały z broni palnej są szczegółowo regulowane stosownymi przepisami odnoszącymi się do zwierząt gospodarskich wydanych przez Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi … .

   Sprawa została postawiona na głowie. Skoro „uboju” oswojonych zwierząt gospodarskich można dokonywać z broni palnej, to niby dlaczego nie można dokonywać takich samych „ubojów” półdzikich danieli ? W jaki zatem sposób należy dokonywać chociażby selekcji niezbędnej w każdej hodowli z przeznaczeniem do introdukcji??

   Oddzielnym problemem jest możliwość dokonywania odstrzałów hodowlanych na terenie hodowli zagrodowych czy fermowych. Celowo piszę o „odstrzałach hodowlanych”, bo nie można ich w żadnym razie kojarzyć czy też utożsamiać z wykonywaniem polowania. Skoro hodowcy dysponują bykami o pięknym porożu, to dlaczego nie można udostępnić pozyskania takiego poroża w drodze komercyjnego „odstrzału hodowlanego”, co nie stanowi żadnego problemu chociażby w takich krajach jak Czechy czy Węgry? To lepiej jest zapędzić takiego byka do rzeźni i to jest bardziej właściwe i szlachetne?

   Jako ciekawostkę podam, że do masowych odłowów danieli głównie na mięso służą specjalnie przystosowane odłownie. Zdania na temat ich funkcjonowania są podzielone. Jeśli daniele są oswojone i przepędzane kilka razy w roku przez te obiekty, nie ma większych problemów. Jeśli jednak daniele są półdzikie i mają okazję jedynie do sporadycznego zapoznania się z nimi, problemy występują. Zestresowane zwierzęta spędzone do małej przestrzeni tratują się wzajemnie, łamią badyle i zabijają. Można przyjąć zasadę: gdzie cztery byki tam jeden trup! Idealnym rozwiązaniem przy odłowach pojedynczych danieli jest zastosowane aplikatora umożliwiającego obezwładnienie dowolnej sztuki. Położenie byka za pomocą aplikatora, umożliwia bezpieczne przetransportowanie go do jednego z boksów odłowni, obcięcie łopat i zakolczykowanie. Pomimo, że producenci i sprzedawcy aplikatorów często reklamują, że nie jest wymagane na nie zezwolenie, w praktyce Policja wymaga uzyskania stosownego zezwolenia po przejściu całej procedury jak na broń palną.

   Oddzielnym zagadnieniem jest skuteczne nim posługiwanie się, co nie jest ani łatwe, ani proste, ani tanie. Śmiało można 6powiedzieć, że strzał sztucerowy to 10% trudności w porównaniu z oddaniem strzału za pomocą aplikatora. Kolejnym poważnym mankamentem jest brak uregulowań prawnych dotyczących wykorzystywania środków obezwładniających, które praktycznie są narkotykami wykorzystywanymi w weterynarii. Lekarze weterynarii są z tych środków skrupulatnie rozliczani. Ta garść luźno rzuconych informacji jednoznacznie pokazuje, że hodowla danieli wiąże się z ogromną ilością różnych problemów, z którymi muszą się zmierzyć ich właściciele, nie z własnej winy często balansując na pograniczu prawa. W tej sytuacji rola myśliwych mających dokonać odpowiedniego wyboru hodowli danieli do introdukcji, jest nie do pozazdroszczenia.

    Aby jednak nie popadać w nadmierny pesymizm, należy usystematyzować zasady, którymi powinni się kierować. Dokonując wyboru hodowli w której chcieli by nabyć daniele powinni sprawdzić, czy jest to hodowla fermowa z przeznaczeniem zwierząt na mięso, czy też jest to hodowla zagrodowa z przeznaczeniem danieli do introdukcji, na którą Minister Środowiska wydał stosowne zezwolenie. To jest warunek absolutnie podstawowy. Następne pytanie powinno zmierzać do uzyskania wiedzy skąd pochodzą hodowane daniele. Czy są to daniele z uznanych ośrodków łowieckich, czy też „z najlepszych ferm europejskich…”. W żadnym razie, bez względu na status hodowli, nie powinny to być daniele oswojone!! Nie od rzeczy byłoby osobiste odwiedzenie takiej hodowli, porozmawianie z jej właścicielem i wstępna ocena jakości hodowanych zwierząt. Osobiste rozmowy i „wizja lokalna” upewni myśliwych co do słuszności wyboru. W ten sposób postępowałem dokonując zakupu danieli na Węgrzech pomimo, że odległości które musiałem przy okazji pokonać były nieporównywalnie większe.

   Aktualnie wszystkim potencjalnym nabywcom umożliwiam lustrację hodowli, dokładne obejrzenie szczególnie byków /tylko i wyłącznie przez lornetkę, często z dużej odległości/. Przesyłam również drogą e-mailową portrety byków umożliwiając ich dowolny wybór na ekranie laptopa. Portrety te wykonuje zaprzyjaźniony fotografik amator dysponujący wysokiej klasy teleobiektywami. Osobiście również wykonuję zdjęcia szczególnie łopat byków przy każdej nadarzającej się okazji.

   Na cenę zakupu składa się nie tylko koszt danieli, ale koszty transportu, a również często budowy zagrody adaptacyjnej. Przy podejmowaniu tak ważnych dla myśliwych decyzji nie można oszczędzać na kosztach transportu i cenie danieli dobierając mierne, najbliżej położone hodowle, ale dla osiągnięcia oczekiwanego celu warto pojechać nawet na drugi koniec Polski.

   Jest kilka rodzajów introdukcji. Mogą to być wsiedlenia grupy danieli w teren gdzie daniele nie występują, mogą też być wsiedlania wzbogacające pulę genową istniejącej populacji. Czy w każdym przypadku należy budować zagrodę adaptacyjną? Jeśli dokonujemy introdukcji mającej na celu wzbogacenie puli genowej miejscowych danieli, to wystarczy byki czy łanie bezpośrednio wpuścić do łowiska. Tańszym sposobem jest wsiedlenie pewnej partii mocnych byków, droższym wsiedlenie łań z uwagi na powolne przybywanie potomstwa.

   Jeśli w danym terenie nigdy nie było danieli, to należy przede wszystkim przeanalizować istniejącą bazę żerową, wskazana jest tu również bliska współpraca z miejscowym nadleśnictwem. Dobra baza żerowa jest absolutną podstawą pomyślności przedsięwzięcia. W takiej sytuacji warto wybudować kilkuhektarową zagrodę adaptacyjną i otworzyć ją po pierwszych wycieleniach. Jeśli warunki lokalne są sprzyjające do hodowli danieli, warto porozumieć się z kołami sąsiednimi celem wprowadzenia danieli na większym obszarze. Trudno sugerować jaka powinna być ilość wsiedlanych danieli, ponieważ życie pokazuje, że jedynym weryfikatorem jest wielkość funduszów przeznaczonych na ten cel. Oczywiście, im więcej tym lepiej.

   W swojej praktyce przy niewielkiej ilości zakupywanych danieli staram się kompletować ich partię z obu oddzielnie utrzymywanych grup danieli z Gyulaj i Gyuli celem maksymalnego wyeliminowania chowu wsobnego.

I jeszcze jedno. Daniele są zwierzętami mało wybrednymi jeśli chodzi o bazę żerową, jedzą praktycznie wszystko, łącznie z kasztanami, które są dla nich smakołykiem. Odporne na trudne warunki, praktycznie nie chorują, nie wymagają jakichś specjalnych zabiegów weterynaryjnych oprócz odrobaczania /w niewoli/.

   Choroby zwalczane z urzędu są przedmiotem troski Powiatowych Lekarzy Weterynarii, którzy monitorują sytuację, ale praktycznie mogą iść na bezrobocie … . Czy zdarzają się upadki? Oczywiście tak! Walki byków w czasie rui, nieszczęśliwe wypadki, bardzo trudne warunki zimowe odbijające się szczególnie na cielakach, ale to są sytuacje nie do uniknięcia.

   Jest rzeczą zupełnie oczywistą, że losy sprzedanych przeze mnie danieli monitoruję poprzez utrzymywanie kontaktu z kupującymi. Informują mnie jak zachowują się zwierzęta, pytają jak rozwiązywać niektóre problemy, przysyłają zdjęcia byków z nowymi łopatami nałożonymi w ich łowiskach. Jest to bardzo miłe, a ja oglądając te zdjęcia i wysłuchując rzeczowych opinii myśliwych cieszę się, że żyją na wolności, sprawiają radość myśliwym i cały czas myślę o nich, jak o „moich danielach”… .

   Czy warto introdukować daniele? Oczywiście TAK! Nasze łowiska szczególnie w sytuacji wymierania podstawowych  gatunków takich jak zając i kuropatwa powinny być użytkowane z maksymalnym wykorzystaniem ich możliwości. Atutem w hodowli danieli są niewielkie wymagania siedliskowe umożliwiające hodowanie ich nawet w niewielkich kompleksach leśnych, nie nadających się do hodowli jeleni.  Doskonale wypełniają one wolną niszę ekologiczną i zwiększają produktywność łowiecką środowiska, a ich dzienna aktywność podnosi łowiecką atrakcyjność polowania. Możliwość zdobycia pięknego i oryginalnego trofeum jest przesądzająca w odpowiedzi na zadane pytanie.

 

   Bardzo dziękuję Panu Cezaremu w imieniu myśliwych za udzielone, rzetelne informacje. Mam nadzieję, że będą one przydatne dla wszystkich, którzy planują wsiedlenia danieli we własnych łowiskach lub wzbogacenie istniejących populacji.

Piotr Gawin

 

Z autorem artykułu w sprawach związanych z hodowlą i introdukcją danieli można kontaktować się poprzez stronę www.sycowice.pl

Wszystkie przedstawione w artykule zdjęcia pochodzą z hodowli danieli węgierskich w Sycowicach a ich autorem jest Pan Cezary Woch.

 

Daj się odnaleźć

Wspomnienia z kniei

Ankiety łowieckie

Pogotowie postrzał.

TOP