Wielcy myśliwi są wśród nas

KK1     Są wśród nas osoby, o których nie wiemy zbyt wiele. Po prostu są to znajomi z serwisów społecznościowych, z hubertusów, targów czy innych imprez gdzie przybywają myśliwi. Czy jednak znając kogoś z imienia i nazwiska wiemy kim jest? Okazuje się najczęściej, że nie! I wielka szkoda!

     Fajnie jest kogoś spotkać, porozmawiać, później rozjechać się w swoje strony i czasami wymienić poglądy na interesujące nas tematy gdzieś w internecie, rzadziej telefonicznie a po jakimś czasie ponownie się spotkać.

     Przez taką „pobieżną” znajomość tracimy jednak bardzo dużo. Otóż okazuje się, że często wśród naszych znajomych są wspaniali ludzie! Tak, tak, tak! Teraz pewnie każdy w myślach „przewija” listę znajomych i zastanawia się, który z nemrodów jest przez nas niedoceniany. Najczęściej ludzi wspaniałych, z osiągnięciami upatrujemy w gronie osób w pewnym bagażem wieku i doświadczenia. Natomiast przez naszą „krótkowzroczność” nie dostrzegamy tych, których warto znać. I to nie dlatego, że są celebrytami czy decydentami, ale dlatego, że są wspaniałymi ludźmi i kolegami po strzelbie.
Z tego powodu chciałbym przedstawić wam Krzysztofa Kowalewskiego, myśliwego, który młodego wieku zasługuje na szacunek i uznanie. Jest wśród nas i pewnie większość z nas go zna, przynajmniej ze stron społecznościowych. Ja miałem tą przyjemność poznać Krzysztofa osobiście i dlatego zdecydowałem się o nim napisać parę słów.


   Krzysztof jest myśliwym z Poznania. Prowadzi własną działalność gospodarczą - i tu chyba bez niespodzianek – o profilu łowieckim. Mianowicie jest właścicielem i osobą zarządzającą Ośrodkiem Hodowli Zwierząt w Parzęczewie gdzie hoduje bażanty i kuropatwy.

   Po raz pierwszy OHZ Ptaszkowo miałem okazję odwiedzić w ubiegłym roku. Krzysztof oprowadził mi po „swoich włościach” i byłem pod ogromnym wrażeniem jego wiedzy i zaangażowania w to co robi. Po osobie stosunkowo młodej można było spodziewać się bardziej „luźnego, rozrywkowego” podejścia do życia. Tym czasem z rozmów z nim i z tego co widziałem, byłem przekonany, że jest osobą, która wie czego chce. Swoją pasję jaką jest łowiectwo rozwija nie tylko jako myśliwy w kole łowieckim, ale również jako przedsiębiorca prowadzący OHZ oraz … ale o tym za chwilę.

   OHZ Ptaszkowo powstawał praktycznie od zera. Wprawdzie wcześniej w tym miejscu również był OHZ, który upadł. Krzysztof potrafił jednak doprowadzić go w krótkim czasie do naprawdę imponującej firmy. Szacuje się, że w Polsce co piąty bażant w naszych łowiskach pochodzi z OHZ Ptaszkowo. To chyba najlepsza rekomendacja dla firmy, ale głównie dla jej właściciela i osoby zarządzającej.

   Sukces gospodarczy to jednak nie wszystko. Krzysztof Kowalewski ma również sporo innych osiągnięć na niwie łowieckiej. Jest m. in członkiem Międzynarodowej Rady ds. Łowiectwa i Ochrony Zwierzyny (CIC) jako jeden z czterech myśliwych w kraju. Mianowany przez Zarząd główny PZŁ do reprezentowania naszego zrzeszenia na arenie międzynarodowej. Dodatkowo współpracuje z myśliwymi z setek kół w całym kraju.


   W zeszłym roku pozyskał w WFOSIGW 45000 złotych dla kół na zakup zwierzyny drobnej. Wspiera także wiedzą i doświadczeniem naszą przyszłość, czyli osoby pragnące wstąpić w szeregi Braci Łowieckiej. Jest osobą lubianą i docenianą w kole macierzystym, gdzie w tym roku został wybrany jako delegat na zjazd okręgowy.

   Od tego roku krzewi polską tradycję łowiecka wśród myśliwych z Ukrainy, których gościł w tym roku w Polsce już dwa razy. To wielka rzecz, o której mało kto myśli. Nasz wizerunek za granicą nie może opierać się na ofertach medalowych rogaczy i jeleniach prezentowanych przez biura polowań. Przecież nasz tradycja i kultura są tak piękne, że nie mogą pozostać niezauważone. A Krzysztof właśnie to robi, bez oglądania się na koszty. Zaprasza myśliwych z innych krajów, aby pokazać im naszą tradycję i kulturę. 


   Podsumowując, trudno znaleźć taką drugą młodą osobę, która nie chwali się sukcesami w kniei ale bez oglądania się na innych działa na rzecz polskiego łowiectwa wszędzie tam gdzie jest to możliwe.

   Nie mogę powiedzieć, że znam Krzysztofa bardzo długo, ale ponad rok znajomości wystarczył, aby poznać człowieka od właściwej strony. Spotykaliśmy się kilka razy i zawsze odnosiłem ogromne wrażenie na temat jego podejścia do łowiectwa i mam wielki szacunek do jego wiedzy. Nasze rozmowy, jak można się spodziewać, zawsze schodziły na tematy łowieckie i jestem przekonany, że Krzysztof mimo młodego wieku, ma wiedzę, której może mu pozazdrościć niejeden myśliwy z siwym włosem na skroni. Do tego jest osobą prężną, przebojową z pomysłami i … już z dużą listą osiągnięć!
Wiem, że już teraz każdy z nas może skorzystać z doświadczeń Krzysztofa Kowalewskiego, wystarczy zadzwonić czy się spotkać i z pewnością dowiemy się wiele ciekawego na interesujące nas tematy.

   Jeśli tacy w większości będą młodzi łowcy, to można być spokojnym o przyszłość łowiectwa w naszym kraju, ale my wszyscy musimy dbać o to, aby ich zapał, ambicja i wiedza nie poszły na marne.

   W jednym ze słowników przeczytałem objaśnienie określenia „Wielki myśliwy”. Autor napisał, że jest to myśliwy, który polował i odnosił sukcesy w wielu łowiskach świata. W pewnym sensie to prawda, jednak uważam, że o „wielkości” myśliwego nie świadczy to gdzie polował i co miał na rozkładzie. O wielkości myśliwego świadczą jego czyny i postawa, to co sobą reprezentuje. Krzysztof wprawdzie też poluje i osiąga sukcesy w łowiskach na innych kontynentach, jednak zasługuje ma miano Wielkiego Myśliwego nie z powodu sukcesów na łowach, ale przede wszystkim z powodu swoich osiągnięć, skromności i właściwego rozumienia swojej pasji. Darz Bór Krzysztofie!


Zainteresowanych zapraszam na profil Krzysztofa na Facebooku  

Piotr Gawin

KK2

KK3

KK4

KK5

KK6

KK7


Daj się odnaleźć

Wspomnienia z kniei

Ankiety łowieckie

Pogotowie postrzał.

TOP