Tutaj kupisz dziczyznę

   Dziczyzna, zdecydowanie najsmaczniejsze i najzdrowsze z mięs. Wielu przeciwników polowań jaki i wegetarian oburza się, protestuje, podaje fikcyjne informacje, aby tylko zniechęcić ludzi do korzystania z tego co zdrowe i smaczne. Jakie jest tego powód? Nie wiadomo, a jak mówi powiedzenie „skoro nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze”. I na tym należałoby temat zamknąć.

   Każdy jest świadomy i powinien dokonywać mądrych wyborów. O walorach dziczyzny napisano mnóstwo książek i artykułów. Dziczyzna była od zawsze podstawą dobrego odżywiania się, dopóki nie nastąpił gwałtowny rozwój chowu fermowego. Wówczas niestety część społeczeństwa zaczęła w coraz większym stopniu sięgać po tańsze mięso ze zwierząt hodowlanych. Tak rozkręcała się spirala rozwoju dużych ferm i powolne odejście od zdrowego mięsa. Kto choć trochę zainteresuje się, jaki jest cykl produkcyjny na fermach z pewnością zauważy, że niektóre zwierzęta widzą niebo wyłącznie w czasie transportu z fermy do ubojni.

    A co jedzą zwierzęta fermowe? Paszę, sztucznie wytworzoną karmę z dodatkami, aby przyrost masy był jak największy w możliwie krótkim czasie. Nikogo to nie dziwi, bo taka jest konieczność. Rośnie liczba ludności a wraz z nią zapotrzebowanie na większą ilość jedzenia. 

    Część społeczeństwa dostrzegła ujemne strony odżywiania się takim mięsem i przeszła na wegetarianizm albo nawet weganizm. Nikt nie ma o to do nikogo pretensji. Każdy powinien dokonywać wyborów według własnych przekonań.

   Najgorsze jednak, jeśli ludzie o określonych poglądach (np. kulinarnych) wykazują się brakiem tolerancji wobec innych i uzewnętrzniają swoje niezadowolenie czy to w różnych protestach, czy też na stronach społecznościowych w internecie.

   Tak właśnie czynią różnej „marki” pseudoekolodzy oraz zwolennicy bezmięsnych potraw. Jednak czy tacy ludzie zastanawiają się, kto poczynił większe szkody w zwierzostanie? Oni sami czy myśliwi? Nad tym lepiej się nie zastanawiać, bo i dlaczego? Każdy powie, bzdura, jakie ja czynię szkody? A gdzie drodzy „roślinożercy” i zwolennicy chowu fermowego powstały wasze wsie, miasta, osiedla, fermy, markety, ogródki działkowe itd.? Przed wami tam wszędzie rosła puszcza a dzika zwierzyna miała swoje ostoje. Przez działalność człowieka, zabór terenów pod urbanizację i własne wygody bezpowrotnie zniknęły miejsca, w których żerowały sarny, jelenie czy dzikie ptactwo. Trzeba być obłudnym, żeby tego nie dostrzegać.

   Myśliwi nie wyrzekają się faktu, że łowy to polowanie z bronią palną, ale jest to takie gospodarowanie populacjami, w których danych gatunków nie ubywa a ich populacje nie zmniejszają się w odróżnieniu od działalności „roślinożerców” i zwolenników mięsa z ferm. W stale rozwijających się miastach, na terenach autostrad, ośrodków wczasowych, wielkopowierzchniowych sklepów, ferm i ogródków działkowych już nigdy nie odbędzie się rykowisko, lęgi ptaków czy ruja saren. Kto tu jest więc hipokrytą głosząc swoje racje?

   Na szczęście znaczna część społeczeństwa nie myśli tak jak grupki krzykaczy, którzy piękno przyrody podziwiają w telewizji czy w komputerze.

   Społeczeństwo docenia walory dziczyzny i potrzebę właściwego korzystania z dóbr przyrody. Przykład? Proszę bardzo.

Dziczyzna

   To zdjęcie wykonane na rynku jednego z polskich miast. Sklep, który sprzedaje dziczyznę od 1984 roku!!! Przeczytajcie dalej co napisano na zdjęciu:
- bez konserwantów
- według tradycyjnej receptury
- pod ścisłym nadzorem weterynaryjnym
- produkowana od 1984 roku

   I co? Ano właśnie nic! Cczęść społeczeństwa korzysta z dóbr przyrody, docenia smak dziczyzny i ma do wyboru zdrową żywność lub „paszę” dla ludzi z dużych ferm.

Smacznego!

Piotr Gawin

 

Daj się odnaleźć

Wspomnienia z kniei

Ankiety łowieckie

Pogotowie postrzał.

TOP