Daj się odnaleźć

Mapy obwodów

Ankiety łowieckie

Pogotowie postrzał.

Aplikacje

Oceń psa

Sklep Poradnika

Szukaj

Wspomnienia łowieckie na szkle

 

MB1

 O wspaniałej pasji łowieckiej i artystycznej duszy, która przenosi wspomnienia z kniei na szklane artykuły codziennego użytku porozmawiamy z Kolegą Markiem Bublej, myśliwym a jednocześnie artystą.

   Piękna pasja łowiecka i równie wspaniała pasja artystyczna. Skąd się wzięło zainteresowanie rzeźbą na szkle?

   Pasja łowiecka i pasja artystyczna, to są dwa elementy, które w moim życiu mają bardzo duży wpływ na moją osobę i są ze mną ściśle powiązane. Trzeba byłoby sięgnąć do niemal czasów mojej młodości, gdy wsłuchiwałem się w opowieści moich dziadków o polowaniach, wówczas gdy posiadanie uprawnień do polowania było silnie powiązane z posiadaniem ziemi. W opowieściach dziadków o polowaniach, w które wsłuchiwałem się niemal przeżywając każde słowo, widziałem siebie i przez całą swoją młodość zbierałem materiały, książki i gazety o tematyce łowieckiej. Wówczas, w tamtych latach, a wspominam o latach 70 – tych, takich materiałów było raczej niewiele i trudno było coś ciekawego na półkach księgarni wyszukać. Łatwiej można było znaleźć wybrane dzieła Lenina czy inne książki z tej epoki. Trudno było również tamte łowiectwo oraz szczątkowe publikacje porównywać z obecnymi czasami i dostępem do materiałów związanych z myślistwem i łowiectwem. Ojciec nie polował, jakoś nie ciągnęło go w tym kierunku, nie okazywał żadnego zainteresowania, choć mi wiele w tym kierunku pomógł. Gdy już zostałem myśliwym, po zdaniu egzaminów, wielokrotnie jeździł ze mną na polowania. W tym czasie również i on nabrał bakcyla polowania jednak po jakimś czasie zrezygnował. Nigdy nie pytałem jego, czemu zrezygnował z wstąpienia do związku łowieckiego.

   Iskrę polowania zaszczepił we mnie w okresie szkoły podstawowej i średniej instruktor, trener, z którym łączyło mnie zacięcie do sportu. Wielokrotnie rozmawialiśmy na temat polowania a i kilka razy zdarzyło się, że razem gdzieś wyskoczyliśmy do kniei. Pasja do łowiectwa rozwinęła się tak naprawdę w czasie, gdy już całkowicie się usamodzielniłem, założyłem rodzinę i mogłem sobie pozwolić na samorealizację swoich marzeń z młodości.

MB2   Wiele razy gdy przebywałem na polowaniu wolałem wpatrywać się w życie przyrody, podglądać je i czerpać z tego wielką radość. W tym czasie wielokrotnie włóczyłem się po polach i obserwowałem zwierzynę. Któregoś razu będąc na takim polowaniu, było to w dniu wolnym od pracy, usłyszałem pracująca pilarkę i od czasu do czasu odgłos spadającego na ziemię drzewa. Udałem się w tym kierunku i spotkałem kilku mężczyzn, którzy ścinali drzewa i już pocięte w kłody układali na niewielkiej przyczepie od ciągnika. Gdy mnie zauważyli zmieszali się, co było bardzo mocno zauważalne. Postanowiłem w tym momencie niepotrzebnie się nie odzywać. Natomiast ludzie ci cały czas zabiegali o moją przychylność, przy tym nazywając mnie „panem leśniczym”, a przecież nim nie byłem. Po chwili zaprosili mnie do ogniska, które rozpalili przy pobliskim małym jeziorku. Było tam jeszcze kilu innych ludzi, którzy łowili siecią ryby. Tych ryb było całkiem sporo. Zdarzały się liny, karpie, widziałem spore leszcze a o okoniach nie wspomnę, bo tego było naprawdę dużo. Sam nie prosiłem, ale gdy ludzie ci powiedzieli: to panie leśniczy tych kilka ryb może pan weźmie do domu, nie sposób było odmówić i wziąłem te ryby w siatce do samochodu a następnie przywiozłem do domu. Po drodze zastanawiałem się czemu zostałem tak hojnie obdarzony rybami. Ludzie ci pomylili mnie, myśliwego z leśniczym i trochę ze strachu obdarzyli mnie sporą ilością ryb.

   Największe zdziwienie było mojej żony, gdy przyjechałem i przyniosłem sporą siatkę ryb do domu. Pojechałem na polowanie a przywiozłem ryby, co robiłem i gdzie byłem? Tłumaczyłem się niemal przez następne kilka dni.

   Mówi się o pasji do łowiectwa, no właśnie czy gdzie indziej takie sytuacje mogą się wydarzyć? Takie przeżycie pozostaje na wiele lat w pamięci, aż w końcu staje się swego rodzaju anegdotą.

   Pasja do sztuki była we mnie zawsze. Zawsze upatrywałem w sztuce wyrażenie swojego wnętrza, pokazanie na kartce papieru tego wszystkiego, czego nie można wypowiedzieć słowami. Nie ma znaczenia czy malujemy na płótnie, czy rysujemy grafikę na pergaminie czy papierze, czy też rzeźbimy w kości, czy jak w tym wypadku rysujemy na szkle. Każdy przekaz, każdy rysunek jest wyrażeniem własnego wnętrza. Nawet jeśli tylko mapujemy rysunek, jest on rysowany za każdym razem inaczej. Jeśli wykonujemy to wyłącznie ręcznie, nigdy żaden z rysunków nie powtórzy się a przez to staje się unikatowy i niepowtarzalny. Wielokrotnie obserwowałem przepiękne cięcia, mieniące się wieloma barwami niczym tęczą na szkłach kryształowych. Były to rzeczywiście czasami mistrzostwa sztuki. Nigdy czegoś takiego pewnie nie powtórzę, ale mój sposób rysowania – grawerowania szkła metodą ręczną jest również ciekawy i niepowtarzalny. Raz pozostawiona kreska na szkle zostanie tam niemal na zawsze, nikt jej nie usunie z powierzchni szkła, nikt jej nie ukryje. Ostatnio miałem pewne doświadczenie z wykonanym już rysunkiem na szkle. Chciałem go delikatnie zmatowić ale nie użyłem takiej ziarnistości papieru jaką powinienem i wykonane w ten sposób rysy na szkle nie były eleganckim elementem tego rysunku. Sądziłem, że w tym przypadku już straciłem i szkło i rysunek. Po kilu jednak dniach wziąłem flakon do ręki i zacząłem się przyglądać temu rysunkowi. Po jakimś czasie wykonałem kilka ruchów rysikiem i to co wydawało mi się, że już utraciłem, nabrało innego wymiaru, stało się jeszcze bardziej ciekawe i interesujące. Więc pasja musi iść w parze z pewnym doświadczeniem by to co robimy podobało się nam, ale również tym osobom, dla których ta rzecz jest przeznaczona.

   Dlaczego akurat tematyka łowiecka? Chociaż to być może pytanie nie na miejscu, skoro te piękne rzeźby wykonuje myśliwy?MB3

   Tak jak wcześniej zauważyłem łowiectwo jest moją pasją i nierozerwalnie związane jest z tym co robię, z tym co mnie otacza, ze sposobem mojego życia. Łowiectwo jest w pewnym sensie moim spełnieniem. Tak jak napisał Julian Ejsmond w swoich opowiadaniach że łowiectwo jest ziszczeniem najczarowniejszych snów a jawa jest jeszcze piękniejsza. Czyż przeżycia związane z pobytem na rykowisku nie pozostawiają tak głębokich, pozytywnych, wypełnionych emocjami doznań na długie lata w naszej świadomości? Kto widział taniec godowy żurawi? Czyż piękno tych ptaków nie oczarowuje swoim widokiem? Nawet najlepszy film emitowany w telewizji czy w kinie nie odda tych przeżyć, które człowiek otrzymuje na łonie przyrody, na własne oczy. Czy polowanie zawsze powinno kończyć się pozyskaniem jakiegoś trofeum? Takie pytanie wielokrotnie zadawałem sobie po powrocie do domu, gdy po spędzonym wieczorze, pozostałem w łowisku przez całą noc, do samego rana a czasami nawet dłużej, obserwując otaczającą mnie przyrodę.

   Kiedyś z mojego miejsca, na które zawsze uwielbiałem przyjeżdżać, obserwowałem dwie watahy dzików a raczej dwie prowadzące lochy z przelatkami z poprzedniego roku z olbrzymią ilością małej czeredy pląsającej się pomiędzy dużymi dzikami. Przez dłuższy czas nie zauważyłem żadnych zmian w tej sporej grupce „dziczków”. Jednak po jakimś czasie z kilku przelatków pozostał tylko jeden, a z dwóch loch, co z wielką przykrością zauważyłem, pozostała tylko jedna. Ale to co mnie uderzyło w zachowaniu dzików, to wielkie emocjonalne związanie stada i opieka nad dzikami, które pozostawione zostały przez lochępozyskaną przez nierozsądnego myśliwego. Emocje społeczne, które kierują watahą dzików są tak wielkie, że my ludzie czasami powinniśmy się uczyć takiego zachowania a przede wszystkim oddania.

   Czy ktoś jest w stanie wyjechać do lasu gdy siąpi deszcz, gdy wieje nieprzyjemny wiatr, czy wtedy gdy jest śnieg i mróz a okno skuwają wyrysowane mrozem wzory? Wówczas siada się w fotelu, przykrywa ciepłym pledem, bierze do reku filiżankę aromatycznego naparu i zagłębia się w interesująca lekturę książki, która dłuższego czasu czekała na jej przeczytanie.

   Na pytanie dlaczego akurat łowiectwo, odpowiedź jest prosta, bo to co mogę przeczytać w książce sam przeżywam i doświadczam na własnej skórze.

   Piękne rzeczy spotykamy w realu, w rzeczywistości, przechadzając się ukrytymi w lasach ścieżkami, dla przeciętnego człowieka, osłoniętymi liśćmi paproci, gdzieś na pograniczu kilkuletniego młodnika, w ledwo co pojawiającym się na niebie porannym słońcu, w czasie gdy liście jeszcze nie pozbyły się porannych kropelek pozostawionych przez ustępującą powoli nocną mgłę, na których poranne przebłyski słońca tworzą wrażenie ferii tęczowych barw odbijających się niczym od diamentowych kryształków. Wypełniając pobłyskami obraz całego lasu, tym samym tworząc w naszej świadomości nierealny świat a jednak rzeczywisty. Czyż taki świat nie jest piękny? Spójrzmy jeszcze naszą wyobraźnią na las w zimowej szacie, wówczas gdy świeża ponowa jeszcze przed wschodem słońca zakryje puszystą białą powłoką otaczający nas dookoła świat, gdy na każdym źdźble trawy, gdzie na każdej gałązce, nawet tej najmniejszej, a nawet w otaczającym nas wokół powietrzu unoszą się odrobiny połyskującego w jaskrawym słońcu śnieżnego pyłu. Czyż nie jest to wymarzony świat pełen barw, jakich nie jesteśmy w stanie sobie wyobrazić?

   Wykonując grawerowanie na szkle staram się tak poprowadzić rysik by nie uszkodzić szkła, nie powyłamywać brzegów cięcia a jednocześnie by zostawić drobne, niewidoczne wyłamania tak, by przy odpowiednim świetle a szczególnie jego odpowiednim kierunku, a przede wszystkim rodzaju światła, rysunek sam zaczął żyć własnym życiem. Taki efekt udało mi się osiągnąć robiąc zdjęcia aparatem fotograficznym przy odpowiednim stawieniu światła i dobranym do tego tłem. Gdy rysunek jest już wykonany, on sam nie jest tak bardzo widoczny. Wpatrując się w rysunek zauważamy nie regularne linie, poszarpane delikatnie brzegi, a jednak przy zastosowaniu odpowiedniego oświetlenia, choćby była to tylko świeca postawiona na stole obok szklanki z wygrawerowanym na niej jakimś kształtem. Rysunek taki sam zaczyna żyć, wypełnia się dodatkowymi barwami a jego linie nabierają innej, bardzo wyrazistej barwy tu i ówdzie rozbłyskując iluminacją świetlną, dlatego te małe pobłyski gradientowe trochę przypominają mi te, które można spotkać w porannym oszronionym, budzącym się do życia każdego dnia lesie, czy też ośnieżony poranek w kniei.

MB5   Szkło, dlaczego właśnie taki wrażliwy materiał? Takie kruche, chociaż końcowe efekty są zachwycające.

   Uwielbiam zwiedzać galerie sztuki, interesują mnie obrazy starych mistrzów, zachwycają obrazy sakralne. W tym wszystkim jestem zafascynowany pracami malarzy uprawiających malarstwo olejne, sztalugowe o tematyce ściśle związanej z przyrodą i polowaniami. W całej plejadzie mistrzów Jerzego, Juliusza i Wojciecha Kossaków, Józefa Brandta czy Juliana Fałata z jego przepięknym obrazem „Oszczepnicy” z 1890 roku, gdzie na obrazie zapisane zostały wszystkie szczegóły emocji, wyrazy twarzy, odwaga i obawa a jednocześnie oczekiwanie i chęć zmierzenia swoich sił z potęgą dzikiego zwierzęcia. Na koniec pozostawiłem jedynego mistrza malarstwa polskiego jakim jest Józef Chełmoński. Jego obrazy są tak prawdziwe, że obraz przedstawiają niczym zdjęcie ograniczone jedynie jego ramami.

   Dlaczego właśnie szkło? Trudne pytanie. Odkąd pamiętam coś mnie ciągnęło do wyrażenia swoich emocji najpierw na płótnie, gdy próbowałem własnych sił mierząc się z miniaturami. Potem wykonywałem miniaturowe rzeźby w kości a szczególnie w porożu. W tym czasie wykonałem sporą kolekcję krawatników myśliwskich – tak zwanych „bolo”. Jednak ze względu na olbrzymie pylenie podczas wykonywanych prac w mieszkaniu, zaprzestałem tej techniki ze względów higienicznych. Następnie siła wyrażania własnych emocji była tak silna, że powróciłem, tym razem jednak zmieniłem technikę z rzeźbienia w kości na grawerunek ręczny na szkle.

   Przystępując do takiej pracy uzbroiłem się wcześniej w wiele niezbędnych przedmiotów, które w tym przypadku niestety są wymagane. Wśród nich były maski przeciwpyłowe, ponieważ pył powstający przy szlifowaniu szkła mógłby w dużym stopniu zagrozić mojemu zdrowiu, a następnie uzbroiłem się w zestawy wierteł diamentowych, które tak szczerze powiedziawszy nie należą do najtańszych, ale są niestety niezbędne jeśli chcielibyśmy robić coś na szkle. Innymi wiertłami ani rysikami niewiele byśmy osiągnęli. Można też wykorzystać koła szlifierskie, ale tą technikę pozostawmy dla profesjonalistów, którzy wykonują podobne przedmioty w sposób perfekcyjny i bezwarunkowo piękny.

   Moje prace na szkle wykonywane są wyłącznie techniką grawerunku ręcznego na sucho. Do prac nie wykorzystuję szkła ołowiowego ani sodowego, jest to zwykłe białe szkło uzyskiwane w procesie tradycyjnego wytopu przemysłowego z przeznaczeniem na przedmioty użytku bezpośredniego – domowego. Prace, które wykonuję na tym szkle nie służą temu, by zdobić kredensy i cieszyć oczy za szklanymi gablotami, są przeznaczone do użytku codziennego tak by goście, których zapraszam do mojego mieszkania nie tylko cieszyli podniebienie trunkami, które przyrządzam z reguły sam z owoców zbieranych w lesie w odpowiednich porach i okresach roku. Z alkoholem do nalewek pozostaję przy zakupie w sklepach. Był kiedyś czas kiedy próbowałem sam robić, ale to już inna historia.

   Podsumowując moją wypowiedź dotyczącą użycia szkła do ekspresji moich prac odpowiem: ponieważ szkło jest materiałem bardzo delikatnym, ale również niezbędnym do codziennego użytku w naszych domach, a zdobione szkło użytkowe własnymi wzorami posiada wyjątkową wartość emocjonalną niosącą w sobie pierwiastek marzeń i ich realizacji a czasami tęsknot i marzeń tak jak to ujął Julian Ejsmond. : „Żywot łowiecki ma w sobie to niezrównanie rozkoszne, że jest całym stopniowym wcieleniem w życie i ziszczeniem się najczarowniejszych snów. Jawa zaś od tych snów bywa najczęściej stokroć piękniejsza.”

   Szkło jest wyjątkowym materiałem, które nie dopuszcza niewłaściwych pociągnięć i kresek. Tu nie ma miejsca na pomyłki a do tego trzeba być bardzo ostrożnym. A jednak zdecydowałeś się właśnie na szkło. Jak Twoje prace odbiera są wśród potencjalnych zainteresowanych?

   Rzeczywiście szkło nie należy do materiałów plastycznych i nie „znosi” pomyłek a za jakiekolwiek powstałe błędy srogo karze sobie płacić. Zaiste, że szkło jest delikatne i w swojej naturze samo w sobie posiada walory bardzo cenne i poszukiwane przez człowieka. W pracowniach szklarskich spostrzegamy wielokrotnie przedmioty które uformowane zostały ręką człowieka w przeróżne wzory. Jednak to możliwe było wyłącznie w momencie wyjęcia bryły płynnego szkła z pieca o temperaturze przekraczającej 1400 stopni. Poniżej tej temperatury szkło traci swoją plastyczność i miękkość, które pozwalają człowiekowi utworzyć pożądany przedmiot. Następnie szkło musi przez wiele godzin powoli stygnąć, by nie popękać. Wady szkła praktycznie wykluczają powstały przedmiot z dalszego użytku. Powraca on do przetopu. W domu wykonując grawerunek ręczny również trzeba nauczyć się wielu technik i odpowiedniego podejścia do szkła. W gotowych produktach szklanych czasami spotykamy wady, które nie eliminują takiego przedmiotu z użytku domowego, jednak do grawerunku w żadnym wypadku taki przedmiot nie może być użyty. Wady ukryte mogą spowodować to, że podczas grawerowania następuje trwałe uszkodzenie powierzchni szkła lub nawet jego pęknięcie. Trzeba wiedzieć, że w tym momencie powstaje bardzo wysoka temperatura na powierzchni styku szkła z rysikiem. W takim miejscu szkło może ulec trwałemu uszkodzeniu. Takie przykre doświadczenia już miałem, dlatego nie wykonuję wcięć wgłębnych pozostając generalnie na rysunku zewnętrznym. Wcięcia wgłębne wykonać można jedynie przy użyciu strumienia wody, który chłodząc materiał nie pozwala powstać niebezpiecznym dla materiału wewnętrznym naprężeniom. Oczywiście nie jestem wykwalifikowanym szlifierzem szkła i nie posiadam wyuczonych umiejętności w tym kierunku. Do pracy na szkle i wykorzystaniu tego materiału do własnych realizacji doszedłem na zasadzie prób i doświadczeń. Nie omieszkam powiedzieć, że przy okazji tych prób kilka ciekawych rzeczy znalazło swoje miejsce we wsypie na śmieci, co nie ukrywam, wykonałem z niezadowoleniem, że coś mi poszło nie tak. A wystarczyło trochę mocniej przycisnąć rysik do powierzchni szkła i pęknięcie gotowe. Najgorsze, że jako przedmiot, może jeszcze taka uszkodzona rzecz służyć, ale jako przedmiot użytkowy podlega całkowicie dyskwalifikacji. Ostrożność i uwaga to podstawowe zasady przy wykonywaniu grawerunku ręcznego.

   Niemniej praktyka i doświadczenie w tym kierunku dają poczucie pewnej stabilności ruchu ręki na szkle a przez to coraz mniej powstających ubytków podczas wykonywania prac.

   Zainteresowanie moimi pracami z każdym dniem rośnie. Zapewne jest to efekt stosowania autoreklamy, jednak odbiór moich prac na szkle jest bardzo pozytywny. Spotykam się z wieloma opiniami, które wskazują, że moja praca spełnia również oczekiwania tych ludzi. Rysunki grawerowane na szkle nie są może rzeczywistym odwzorowaniem realnego kształtu i sylwetki zwierzęcia, niemniej pokazują go w naturalnym otoczeniu, przez to rysunek graficzny umieszczony na szkle nabiera rzeczywistych wymiarów. Gdy do tego dodamy odpowiednie oświetlenie, wówczas urok takiego przedmiotu jest niewątpliwie, zachwyci on każdego z tych, którzy przedmiot ten będą trzymali w swojej dłoni.

MB4 

Twoje prace to częściej zlecenie zamawiającego, czy przeniesienie na materiał własnych wspomnień i przeżyć w kniei?

Dobre pytanie, w większości są to moje rysunki jednak korzystam również z materiałów powierzonych od osób, które chciałby posiadać przedmiot z wybranym wcześniej rysunkiem.

   Posiadając jakieś określone umiejętności plastyczne próbowałem sprawdzić się wielokrotnie w różnych dziedzinach sztuki: w malarstwie w miniaturach, w rzeźbie o czym już wcześniej wspominałem, a obecnie realizuje się w grafice grawerowanej na szkle użytkowym. Tego wszystkiego nie byłoby gdyby nie moje przeżycia i doświadczenia wyniesione z praktyk łowieckich i myśliwskich z pewnymi umiejętnościami plastycznymi. Zapewne jest to w pewnym sensie odwzorowanie mojej duszy, wewnętrznych potrzeb i mojego spostrzegania rzeczywistego świata. Niemniej jednak moje przeżycia i doświadczenia zawsze będą miały wpływ na moje prace niezależnie od tego w jaki sposób i na jakim materiale będą wykonywane.

MB7

   Ostatnio zainteresowała mnie technika witraży. Jest to temat na tyle odległy, że jedynie pozostaje w sferze zainteresowań i poznawania technik, które wykorzystuje się przy wykonywaniu witraży. Na razie pozostaję jednak przy grawerowaniu szkła gospodarczego. No właśnie, w swojej wypowiedzi nigdzie nie wspomniałem o tym, że w swoich pracach wykorzystuję surowce wtórne w postaci szklanych butelek. To jest materiał niemal doskonały, pozwalających na pełne wykorzystanie każdej z powierzchni butelki. Takie próby i doświadczenia wykonałem z całkiem dobrym rezultatem. Pewnego razu naniosłem grawerunek na butelkę a następnie wypełniłem jej wnętrze doskonałą nalewką. Pokazałem tą pracę swojemu znajomemu, oczywiście zawartość znikała wraz z intensywnością prowadzonej dyskusji nad wykonywaniem grawerunku na szklanej powierzchni butelki. Dyskusja jednak po zniknięciu zawartości butelki nie ustała, w tym momencie rozpoczęły się pertraktacje dotyczące przekazania butelki w tak zwane „dobre ręce”. Ze względu jednak na znikome zainteresowanie odkupem, butelka pozostała w moich rękach. Niemniej obserwowałem mojego znajomego a szczególnie wyraz jego twarzy i proszę mi uwierzyć, to co widziałem a pojawiło się na twarzy mojego kolegi, było warte całej zawartości tej butelki. Chęć posiadania tego przedmiotu niemal wpisana była w oczach i na twarzy. Takie przedmioty dla ludzi związanych z łowiectwem i myślistwem zawsze będą kojarzyły się z wspaniałymi przeżyciami i doznaniami wyniesionymi z pobytu w łowisku w ukochanej kniei.

 MB6

  Dziękujemy za rozmowę i tak obszerne opisanie swoich dwóch pasji. Wszystkich zainteresowanych pasją Marka, jego wspomnieniami i artystycznymi wyrobami gorąco zapraszamy na stronę internetową http://tm-pkw.wixsite.com/tmpkw gdzie kazdy znajdzie o wiele więcej ciekawych informacji.

Darz Bór! Piotr Gawin

Polecamy

Wspomnienia z kniei

Postrzałki ankieta

TOP